Do eskalacji między dwiema grupami zamaskowanych mężczyzn doszło w miejscowości Rostań w obwodzie wołyńskim. W ruch poszła broń automatyczna.
Do potencjalnie bardzo groźnej konfrontacji doszło pod przedsiębiorstwem “Flora” zajmującym się uprawą borówek. Według miejscowych mediów jeszcze w 2013 r. zostało ono zbrojnie przejęte przez młodego szemranego “biznesmana” Wiaczesław Poliakowa, który wszedł do firmy z asyście uzbrojonych w karabiny opryszków i po prostu ogłosił się dyrektorem firmy. Sprawa trafiła do sądu, jednak pracował on powoli, a Poliakow robił w przedsiębiorstwie co chciał. 19 lipca tego roku formalni współwłaściciele oprawili do Rostania uzbrojoną bojówkę z Łucka. Choć została on po drodze przechwycona i skontrolowana przez milicję i pograniczników, ktoś zdołał ostrzelać samochody przedsiębiorstwa. Do tego czasu Poliakow zdołał zebrać własną obstawę – ludzi z bronią palną i metalowymi pałkami, którzy występują na nagraniu w czerwonymi opaskami na rękach. W którymś momencie doszło do kolejnej konfrontacji w czasie której rozległy się strzały. Milicjanci nie zapanowali nad sytuacją. Do tej pory obwodowy wydział MSW nie potrafił określić czy byli poszkodowani i kto odpowiada za strzelaninę. Konferencja prasowa milicjantów, oficerów SBU i prokuratura poświęcona incydentowi ma odbyć się jutro.
nua.in.ua/kresy.pl






























