Rosyjskie władze śledziły przyszłych zabójców Aleksandra Litwinienki, byłego rosyjskiego agenta zamordowanego w Londynie 4 lata temu, ale zostały powstrzymane przez brytyjski rząd.
Londyn zapewniał wówczas Moskwę, że “wszystko jest pod kontrolą”. Takie nowe informacje przynoszą depesze opublikowane przez demaskatorski portal WikiLeaks.
Były agent KGB Aleksander Litwinienko, który mieszkał i pracował w Wielkiej Brytanii, został w listopadzie 2006 roku otruty polonem 210, rzadko występującm izotopem tego radioaktywnego pierwiastka. Jego współpracownicy oskarżyli o mord władze w Moskwie. Śmierć Litwinienki stała się przyczyną ochłodzenia stosunków między Londynem i Moskwą, a Wielka Brytania zażądała od Rosji ekstradycji byłego ochroniarza Litwinienki Adrieja Ługawoja, aby postawić go przed sądem za zabicie byłego agenta KGB. Rosja jednak odmówiła, a Ługawoj, który zaraz potem został wybrany na deputowanego, co dało mu immunitet, zaprzeczał, by miał jakikolwiek związek z tą sprawą.
Najnowsze depesze WikiLeaks opublikowane przez stronę internetową dziennika ‘Guardian’ świadczą o tym, że przedstawiciele rosyjskich władz informowali przed śmiercią Litwinienki, że śledzą jego przyszłych zabójców. Są też dowodem na to, że Kreml nie miał nic wspólnego z jego śmiercią. Notatka datowana 26 grudnia 2006 roku, jest zapisem ze spotkania przedstawiciela rosyjskiego prezydenta Anatolija Safonowa i ambasadora amerykańskiego Henry’ego Crumptona, do jakiego doszło w ambasadzie amerykańskiej w Paryżu. Według notatki, Safonow miał utrzymnywać, że przedstawiciele rosyjskich władz wiedzieli o osobach, które sprowadziły do Londynu radioaktywne substacje i śledzili je. Jednak brytyjski rząd zapewnił Moskwę, że “trzyma rękę na pulsie”. Zaraz potem doszło do zatrucia Litwinienki.
(iar/Kresy.pl)