Zdaniem Henryka Kowalczyka, wicepremiera i ministra rolnictwa, ceny żywności będą rosły „dopóki nie wygaśnie wojna w Ukrainie”, a przez embargo będziemy kupować drogi nawóz. Twierdził też, że import zboża z Ukrainy nie jest dla Polski zagrożeniem.

We wtorek w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News, wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi, Henryk Kowalczyk, był pytany o problem rosnących cen żywności w Polsce. Jego zdaniem, nie będzie można tego uniknąć. Uważa, że winne tej sytuacji są czynniki, wywołane przez wojnę na Ukrainie, m.in. wysokie ceny nawozów w związku z sankcjami.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Niestety w obecnej chwili, dopóki nie wygaśnie wojna w Ukrainie, dopóki będzie embargo, będziemy kupować drogi nawóz to (…) niestety przez działania Putina zrobiła się inflacja i wzrost cen żywności – powiedział Kowalczyk. Dodał, że „to zjawisko dotyczy całej Europy, a nie tylko Polski”.

Czytaj także: Rośnie inflacja w strefie euro. W dwóch krajach przekroczyła 20 proc.

 

Dopytywany o to, jakie działania podejmuje w takim razie rząd, by zatrzymać ten trend, odpowiedział: dopłaty do nawozów i obniżka VAT-u na żywność. – To są narzędzia, które łagodzą skutki podwyżek. Gdyby nie te działania, ceny byłby jeszcze wyższe – oświadczył minister.

Wicepremier przekonywał również, że polskie władze mają kontrolę nad tym, ile zboża przyjeżdża do Polski z Ukrainy.

– Tego zboża z Ukrainy przychodzi bardzo mało w stosunku do potrzeb tego kraju. Tutaj powinniśmy patrzeć na ten problem trochę szerzej i w trochę dłuższej perspektywie czasowej, bo to zboże będzie bardzo potrzebne w drugim półroczu, szczególnie w krajach, do których do tej pory eksportowała Ukraina czyli w krajach Afryki północnej i krajach arabskich – mówił minister rolnictwa.

Kowalczyka zapytano też o planowane protesty rolnicze, w związku z napływem ukraińskiego zboża do Polski. – Słyszałem, że protest w Warszawie będzie protestem przeciwko rosnącym cenom. Nie wiem co to znaczy, że rolnicy za dużo biorą za zboże? Nie bardzo widzę logikę w tych protestach – skomentował minister rolnictwa. Przyznał, że obecnie nie jest w stanie przekonać inicjatorów protestu. Uważa, że jesienią to oni sami przekonają się, co do słuszności działań rządu PiS.

Przypomnijmy, że ze wstępnych szacunków GUS wynika, iż w czerwcu br. inflacja w Polsce przekroczyła 15 procent. To najwyższy wskaźnik od ponad 25 lat. Dostępne dane pokazują, że utrzymał się wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych (14,1 proc. w ujęciu rok do roku; w maju było to 13,5 proc.). Szybciej niż przed miesiącem drożały paliwa do prywatnych środków transportu (46,7 proc. rdr wobec 35,4 proc. rdr w maju) oraz nośniki energii (35,3 proc. rdr wobec 31,4 proc. rdr w maju).

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Z kolei w połowie czerwca br. Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS i były minister rolnictwa podkreślał, że trzeba koniecznie szukać sposobu na wywiezienie z naszego kraju zboża z Ukrainy. Z jednej strony, jest to działanie oddalające wizję głodu w części krajów Afryki, ale z drugiej konieczności. „Jeśli to (ukraińskie – red.) zboże miałoby w części pozostać w Polsce, wejść do polskiego rynku, to będzie to katastrofa dla polskiego rolnictwa. Już w tej chwili spadają ceny zbóż płacone polskim rolnikom” – powiedział Ardanowski. Wcześniej prezydent USA Joe Biden zapowiedział budowę tymczasowych silosów na zboże z Ukrainy wzdłuż granic tego państwa, w tym w Polsce.

polsatnews.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz