W Rosji rozpoczął się wyścig wyborczy do urzędu prezydenta. Wybory odbędą się 4 marca. Oficjalnie Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała 5 kandydatów. Rządzącą Jedną Rosję reprezentuje premier Władimir Putin. Partię Komunistyczną – Giennadij Ziuganow. Liberalno Demokratyczną Partię Rosji – Władimir Żyrinowski a ?Sprawiedliwą Rosję? – Siergiej Mironow. Jest także kandydat niezależny – miliarder Michaił Prochorow.
Kolorowa, krzykliwa i niezwykle dynamiczna – tak można by najkrócej opisać kampanię wyborczą przed wyborami prezydenckimi w Rosji. Przedwyborcza agitacja zbiegła się z niezadowoleniem społecznym po grudniowych wyborach parlamentarnych. Opozycja demonstruje, domagając się powtórnego głosowania. Deputowani spoza rządzącej partii oskarżają władze a szczególnie komisję wyborczą o fałszerstwa i domagają się dymisji szefa Komisji Centralnej Władimira Czurowa.
Kandydujący na prezydenta lider partii komunistycznej Giennadij Ziuganow porównuje urzędników do wielkiej ośmiornicy pracującej na rzecz tylko jednego kandydata – Władimira Putina i jego ugrupowania Jednej Rosji. -„ Z żalem stwierdzam, że ta maszyna wchłonęła również tych, którzy mają stać na straży prawa” – dodaje Ziuganow. Jeszcze mniej przebiera w słowach, mówiąc o przedstawicielach władz, kandydat na prezydenta lider Liberalno Demokratycznej Partii Rosji – Władimir Żyrinowski. -„ Wszyscy pójdziecie pod sąd razem z waszą kryminalną władzą. Ludzie będą wam pluć w twarz. Was wszyscy już nienawidzą” – krzyczał w piątek w Dumie Państwowej Żyrinowski.
Tymczasem bardzo spokojnie prowadzi swoją kampanię premier Władimir Putin. Pisze artykuły programowe do rosyjskich gazet i zamieszcza je na swojej stronie internetowej. Jeździ po Rosji i spotyka się z lekarzami, górnikami, studentami obiecując podwyżki i zabezpieczenia socjalne. O Putinie mówią i piszą wszystkie rosyjskie media. Kremlowski doradca i analityk Siergiej Worobiow uważa, że to bezprawne wykorzystywanie urzędu do prowadzenia kampanii.
Do wyborów prezydenckich w Rosji zostało ponad miesiąc. Na początek i koniec lutego zaplanowano demonstracje opozycji. Według szefowej Moskiewskiej Grupy Helsińskiej Ludmiły Aleksiejewej to dobry znak, że ludzie wychodzą na ulice, że chcą pracować społecznie jako obserwatorzy w komisjach wyborczych. Jej zdaniem Rosjanie wreszcie budzą się z letargu. Komentatorzy uważają, że im bliżej wyborów tym będzie krzykliwiej i ostrzej.
Sondaże wskazują, że żaden z kandydatów nie ma szans na zwycięstwo w pierwszej turze. Na pewno do ewentualnej drugiej tury wejdzie Władimir Putin a wtedy elektorat pozostałych kandydatów i opozycja, której nikt nie reprezentuje mogą zjednoczyć siły przeciwko niemu.






























