W Kijowie odbywają się protesty przeciwników ustawy rozszerzającej wykorzystanie języka rosyjskiego w urzędach państwowych, mediach i reklamie. Bierze w nich udział niemal 500 osób.
Protest przed Ukraińskim Domem, w centrum Kijowa, trwa już drugą dobę. Manifestujący wybrali to miejsce, ponieważ wczoraj miała się tam odbyć konferencja prasowa Wiktora Janukowycza. Prezydent jednak ją odwołał. Opozycjoniści zapowiadają, że przerwą protest, gdy przyjęta ustawa zostanie zawetowana. Wśród nich jest 5 głodujących deputowanych, między innymi, Wiaczesław Kyrylenko, który zapewnia, że nie zrezygnuje, aż do osiągnięcia żądanego celu.
Drugi protest, w którym wzięło udział kilkadziesiąt osób, odbył się przed Administracją Prezydenta. Młodzi ludzie przynieśli ze sobą garnki, bębny i gwizdki. Przede wszystkim mieli jednak ze sobą konstytucję z podkreślonymi fragmentami, które – ich zdaniem – narusza nowa ustawa. Egzemplarz przekazano jednemu z pracowników Administracji.
Tymczasem przywódcy ukraińskich cerkwi i kościołów, w tym rzymskokatolickiego, w otwartym liście do prezydenta Wiktora Janukowycza zaapelowali, aby nie podpisywał ustawy. Ich zdaniem, ta kwestia jedynie pogłębia podziały w społeczeństwie. Oddzielne oświadczenie wystosowała cerkiew prawosławna patriarchatu moskiewskiego, w którym także zwrócono uwagę na ryzyko podziału Ukrainy. Brak tam jednak apelu o niepodpisywanie ustawy.
Jeżeli dokument zaakceptuje Wiktor Janukowycz, język rosyjski będzie regionalnym w 13 z 27 regionów Ukrainy. Z kolei węgierski uzyska taki status na Zakarpaciu, a rumuński na Bukowinie.
IAR/Kresy.pl





























