Uroczyste poświęcenie kapliczki w Stryjowie

Kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Równego, jadąc w kierunku Młynowa i nieznacznie skręcając na prawo w Iwaniczach, na końcu drogi, która właśnie się rozmywa w polu, można trafić na jedyny pozostały ślad kultury materialnej i duchowej wsi – kapliczkę św. Jana Nepomucena.

Dziś stoi ona w szczerym polu, ale okoliczni, starsi mieszkańcy wspominają, że jeszcze w czasie ostatniej wojny kapliczka znajdowała się w zwartej zabudowie. Dziś po tej zabudowie nie pozostał nawet ślad. Jak okiem sięgnąć, po horyzont, uprawne pola. Najbliższe, niezamieszkałe siedlisko widoczne około 200 m na wschód, ale nawet tam nie zachował się żaden budynek. Pozostały tylko zdziczałe drzewa owocowe.

Patron kapliczki

Nic dziwnego, że patronem wiejskiej kapliczki mieszkańcy wybrali św. Jana Nepomucena. Ten zwyczaj, rozpowszechniony także w Polsce centralnej, od połowy XVIII wieku i przez cały wiek XIX był silnie związany z życiem religijnym wiejskich społeczności. Jan Nepomucen, średniowieczny kapłan kapituły praskiej, był z pochodzenia Czechem. Urodził się prawdopodobnie w Pomuku (Nepomuku) w roku 1350 w czasach króla Wacława IV Luksemburczyka. Życie dorosłego Jana związane było ze stanem duchownym, a karierę robił jako doktor prawa i generalny wikary przy arcybiskupie praskim. Arcybiskup był przeciwnikiem króla Wacława IV, który prowadził hulaszczy tryb życia. Król nie znosząc krytyki uknuł intrygę mającą na celu pozbycie się dostojników kościelnych. Zaprosił ich na dwór, po czym uwięził. Wśród uwięzionych znalazł się też Jan Nepomucen. Część więźniów wypuszczono, część uciekła, pozostał tylko Jan, nad którym znęcano się i poddawano przeróżnym torturom: palono ogniem, kłuto ciało, bito, kopano oraz wyrwano kleszczami język. W końcu wywleczono go na most nad Wełtawą w Pradze i w nocy 20 marca 1393 roku, z przyczepionymi do szyi kamieniami, wrzucono do rzeki. W tym momencie na niebie ukazało się pięć gwiazd symbolizujących pięć cnót męczennika. Gwiazdy te, w wielu przypadkach, są charakterystycznym elementem rzeźb i malowideł. Według innej legendy Jan Nepomucen po otrzymaniu święceń kapłańskich został kanonikiem kapituły katedry św. Wita w Pradze. Bywał zapraszany na dwór królewski i został spowiednikiem królowej. Król podejrzewając żonę o niewierność próbował wymusić na Janie wydanie tajemnicy spowiedzi. Gdy ten odmówił został poddany ciężkim torturom i w końcu zginął zrzucony z mostu nad Wełtawą. Papież Innocenty XIII dekretem z dnia 25 VI 1721 roku zezwolił na wszczęcie procesu kanonizacyjnego, a papież Benedykt XIII 19 marca 1729 roku dokonał kanonizacji. Jan Nepomucen został wpisany w poczet świętych. Jest patronem jezuitów, Pragi, spowiedników, szczerej spowiedzi, dobrej sławy i tonących oraz orędownikiem podczas powodzi. Jest także patronem mostów. Według tradycji ludowej był świętym, który chronił pola i zasiewy przed powodzią, ale również i… suszą. Dlatego figury Jana Nepomucena (Nepomuki) można spotkać jeszcze dzisiaj przy drogach w sąsiedztwie mostów, rzek, ale również na placach publicznych i kościelnych oraz na skrzyżowaniach dróg.

Harmonijne piękno

Jakkolwiek brak danych źródłowych uniemożliwia precyzyjne określenie daty budowy obiektu, biorąc pod uwagę formę kapliczki, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że powstała ona w ostatniej ćwierci XVIII wieku. Założona na rzucie kwadratu o długości boku 1460 mm, odznacza się imponującą wysokością ponad 5 metrów. Jest wymurowana z ceramicznej cegły o wymiarach 310 x 170 x 70 mm. Charakterystyczne są nierównomierne fugi i niestaranne ułożenie ceglanego wątku. Otynkowana zaprawą wapienno–piaskową.

Na stosunkowo wysokim cokole znajduje się zasadnicza część kapliczki z wnęką mieszczącą drewnianą, obecnie bardzo zniszczoną figurę św. Nepomucena. Pozostałe trzy ściany ozdobione wnękami o wykroju prostokątnym. Delikatny gzyms koronujący został wykonany z narzutu wapiennego, pokrytego cienką warstwą zaprawy.

Przykryta dachem namiotowym, jako pokrycia użyto blachy ułożonej romboidalnie, co świadczy o dokonanym remoncie w okresie późniejszym, zapewne w latach 20–tych XX wieku (pierwotne pokrycie wykonane było z gontu, o czym świadczą odnalezione podczas remontu pozostałości). Całość zwieńczona metalowym krzyżem, niegdyś złoconym. Po dacie budowy, od frontu dostawiono – nie wiążąc z wątkiem cokołu – dwustopniowe schody zapewniające wygodniejszy dostęp do figury świętego.

Żaden opis nie odda jednak piękna dzieła sztuki. Satyjowska kapliczka odznacza się przede wszystkim idealnymi proporcjami. Poszczególne elementy budowli są ze sobą wspaniale zharmonizowane i uzupełniają się nawzajem, tworząc doskonałą całość. Dyskretny detal architektoniczny, gzymsy, wnęki oraz wydany okap dachu wraz niszą nadają kapliczce lekkość i delikatność, mimo – z założenia – dość masywnej formy. Niedoskonałe nałożenie tynków, pofałdowanych i nierównych, nie szkodzi kaplice, lecz przeciwnie – dodaje jej uroku świadcząc o wiejskim budownictwie sakralnym minionych wieków.

Trudne powojenne losy

Zmiany, które zaszły po II wojnie światowej przeobraziły kontekst, w którym przez stulecia funkcjonowała kapliczka. Wieś wyludniła się, opustoszałe domostwa obróciły się w ruinę i z czasem zniknęły z przestrzeni. Na ich miejscu rozciągają się teraz buraczane pola. Kapliczka jest jedynym śladem przeszłości tych ziem. Ponad 70 lat braku opieki nad obiektem doprowadziło do katastrofalnego stanu jego zachowania. Kiedy we wrześniu 2012 roku po raz pierwszy przyjechałem do Satyjowa, kapliczka zdawała się być na ostatnim etapie swojego istnienia.

Budowla była wychylona od pionu. Dach praktycznie nie funkcjonował, drewniana więźba dachowa, zmurszała, zagrzybiona i zdeformowana, utraciła swoje właściwości konstrukcyjne. Blaszane pokrycie było przerdzewiałe, liczne ubytki umożliwiały swobodną penetrację wód opadowych. Bryła kapliczki została poważnie wypłukana przez wodę wnikającą przez nieuszczelniony styk krzyża z przykryciem zwieńczenia. Konstrukcja obiektu nie wykazywała spękań, natomiast tynki praktycznie nie istniały. W większości oderwane, te które zostały były odspojone i spękane, nie pełniły roli zabezpieczającej. Detal architektoniczny był uszkodzony, miejscami zatarty. Krzyż na zwieńczeniu mocno przechylony i już trwale nie związany ze strukturą dachu. W niszy znajdowała się rzeźba św. Jana Nepomucena, zniszczona przez czas i ingerencję ludzi złej woli, o czym – do dzisiaj – świadczą ślady nadpalenia. Podobny los spotkał drugą rzeźbę, putto, złożoną obok Nepomucena. Obrazu nieszczęścia dopełniał fakt obłożenia cokołu – w ramach niewłaściwie pojętego zabezpieczenia – kamieniem łupkowym, materiałem nieadekwatnym do charakteru kapliczki.

Ratunek

Ratunek przyszedł w ostatniej chwili. Pan Jarosław Kowalczuk, mieszkaniec Równego i strażnik polskiego dziedzictwa kulturowego, mając świadomość znaczenia kapliczki dla historii ziemi równieńskiej, od lat szukał środków umożliwiających wykonanie profesjonalnego remontu i konserwacji obiektu. Nie znajdując poparcia na własnym terenie, dotarł do polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tam trafił na Pana Marka Maluchnika, Naczelnika Wydziału ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą w Departamencie Dziedzictwa Kulturowego, ducha opiekuńczego polskich pamiątek pozostawionych na Wschodzie. Podczas wrześniowego spotkania w Krzemieńcu, Pan Maluchnik zainteresował problemem przedstawiciela Fundacji Niepodległości z Lublina. Wspólna wizytacja obiektu, w towarzystwie konserwatora Pana Kazimierza Patejuka, która nastąpiła kilka dni później, w pełni uzasadniała troskę p. Kowalczuka o los kapliczki. W ten sposób zarysował się plan realizacji remontu i konserwacji obiektu.

Zarząd lubelskiej Fundacji Niepodległości, której szczególnym celem jest zainteresowanie wszystkim tym, co związane jest z historią i przeszłością Polski, nie miał wątpliwości odnośnie zasadności i konieczności podjęcia działań.

Jednomyślnie podjął uchwałę o sfinansowaniu prac. Pan Kazimierz Patejuk, na zlecenie Fundacji, podjął się opracowania programu robót i wykonania prac jeszcze w 2012 roku.

Opis rewaloryzacji

Zaproponowane postępowanie konserwatorskie w pełni respektowało zasady działania przy zabytkach, a program prac przewidywał kompleksową rewaloryzację kapliczki. Roboty podjęto w październiku 2012 roku. Zaczęto od skucia niefortunnego oblicowania cokołu. Następnie ekipa przystąpiła do demontażu konstrukcji dachu i krzyża.

Drewniane elementy zostały zabezpieczone i przewiezione do stolarni w celu odtworzenia w nowym materiale. Krzyż został odrdzewiony i zabezpieczony antykorozyjnie. W dalszej kolejności zostały skute z całej powierzchni ścian i cokołu zdegradowane tynki. W niszy tynki skuto w granicach uszkodzeń, oczyszczono ceglany wątek z kolonii mchów i porostów i całościowo zdezynfekowano jego powierzchnię. Następnie oczyszczono i umyto detergentem ulegającym biodegradacji oraz szarym mydłem odsłoniętą strukturę kapliczki. Uzupełniono ubytki w detalu architektonicznym, wątku ceglanym ścian i wyrównano ich powierzchnię. Zagruntowano całość i przystąpiono do kładzenia warstw tynku wapienno-piaskowego. Prace zakończono zamontowaniem zrekonstruowanej konstrukcji dachu, oraz wykonaniem jego pokrycia – zgodnie z formułą sprzed remontu – z rombowych elementów wykrojonych z blachy płaskiej. Na koniec wstawiono zakonserwowany krzyż, oraz ponownie umieszczono w niszy figury. Działania uwieńczyło wkucie tablicy inskrypcyjnej mówiącej o dacie wykonania robót, oraz o ich fundatorze: RENOWACJA A.D. 2012 FUNDACJA NIEPODLEGŁOŚCI POLACY Z WOŁYNIA. Z uwagi na niekorzystne warunki atmosferyczne nie zdążono wykonać nowych powłok malarski. Prace te przeprowadzono jednak wiosną 2013 roku kończąc tym samym dokonaną – nie bez trudności – rewaloryzację
zabytku.

Piotr Mazur

członek zarządu Fundacji Niepodległości

– W tekście zostały wykorzystane dane dot. kapliczki zawarte w opracowaniu: Dokumentacja konserwatorska z prac remontowo–konserwatorskich wykonanych przy kapliczce św. Jana Nepomucena w Satyjowie w październiku 2012 r. (autorstwa Kazimierza Patejuka, 2012 r.)

forma płatności