Ukraiński parlament przyjął w pierwszym czytaniu zmiany do konstytucji dotyczące niezależności sędziów. Miały one zbliżyć Ukrainę do Unii Europejskiej, ale – zdaniem opozycji – przyniosą one efekt odwrotny od zamierzonego.
Od miesięcy pojawiały się informacje o możliwości zakazania przez Unię Europejską wjazdu żołnierzom rosyjskich sił zbrojnych i tym, którzy w nich walczyli. Jednak plany UE ulegają złagodzeniu.
Tego rodzaju ograniczenie ma zostać ujęte w 21. pakiecie sankcji wobec Rosji, którego przyjęcie planowane jest na połowę lipca. Początkowo proponowano rozszerzenie ograniczeń na wszystkie osoby mające jakiekolwiek powiązania z rosyjskimi siłami zbrojnymi. Jednak, jak twierdzi emigracyjny, rosyjski portal Meduza, te plan ulega złagodzeniu, głównie za przyczyną dwóch państw.
Na początku czerwca przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała wprowadzenie zakazu wjazdu do krajów UE dla wszystkich Rosjan, którzy brali udział w wojnie lub służyli w wojsku po 24 lutego 2022 r., to jest w dniu, w którym rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę na dużą skalę.
Główna partia opozycyjna Bułgarii złożyła projekt ustawy, która zabraniałaby osobom poniżej 16. roku życia, korzystania z mediów społecznościowych, co jest przejawem narastającej w Europie fali na rzecz tego rodzaju uregulowań.
Projekt przedłożyła partia "Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii" (GERB). „Wszyscy wiemy, że media społecznościowe są niebezpieczne. Zamieniają społeczeństwo w stado pozbawione empatii. Internet to nie plac zabaw” – uzasadnił polityk tej partii Kostadin Angelow, jak zacytowała w czwartek miejscowa agencja informacyjna Novinite.
„Lata temu martwiliśmy się o to, co stanie się z naszymi dziećmi na ulicy, a dziś boimy się tego, co stanie się z nimi w mediach społecznościowych. Dziś wiadomość na czacie może zaszkodzić dziecku bardziej niż w szkole” - stwierdził Angelow.
Specyficzna grupa religijna druzów odgrywa ważną rolę polityczną w Libanie. Ich historyczny lider właśnie wypowiedział się przeciwko podpisanemu przez rząd tego państwa porozumieniu ramowemu z Izraelem i USA.
Rada Religijna Wspólnoty Druzyjskiej opublikowała pełny tekst memorandum złożonego przez byłego lidera Postępowej Partii Socjalistycznej (PSP), Walida Dżumblatta, radzie podczas nadzwyczajnej sesji Zgromadzenia Ogólnego, która odbyła się we wtorek. Rada zaaprobował treść stanowiska historycznego przywódcy społeczności, jak zrelacjonował portal Al Mayadeen.
W memorandum Dżumblatt ostrzegł, że "porozumienie ramowe" podpisana między Libanem a Izraelem pod patronatem USA odzwierciedla niebezpieczną zmianę w polityce zagranicznej. Uznaje, że nie stawia ona priorytetu na zakończenie izraelskiej okupacji południowej części kraju i niesłusznie wskazuje na Hezbollah, jako przyczynę konfliktu izraelsko-libańskiego.
Wołodymyr Wjatrowycz, były szef ukraińskiego IPN, w rozmowie z Ukraińską Prawdą ponownie podważał ludobójczy charakter zbrodni wołyńskiej. Polityk przekonywał, że bez aparatu państwowego nie można mówić o ludobójstwie, a zbrodnie na ludności cywilnej określał jako „symetryczne po obu stronach”. (więcej…)
Na TikToku miało pojawić się nagranie, w którym dowódca ukraińskiego pułku dronowego rzekomo mówi, że jego państwo nie potrzebuje pomocy Polski. „W rzeczywistości jest to film wygenerowany przez sztuczną inteligencję” – pisze ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, dodając, że celem takich materiałów m jest pogorszenie relacji między Warszawą a Kijowem.
W czwartek wieczorem ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD) ostrzegło, że na TikToku rozpowszechniane jest nagranie wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji, w którym Jewhen Karas, dowódca 413. oddzielnego pułku sił dronowych Ukrainy, rzekomo mówi, że Ukraina „nie potrzebuje pomocy ze strony Polski”.
„W rzeczywistości jest to film wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Ta fałszywka stanowi klasyczny przykład deepfake’u, co potwierdzają wyspecjalizowane serwisy weryfikujące pliki multimedialne” — przekazało centrum.
Po wtorkowej rozmowie prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego w Ankarze strony próbują dopasować harmonogramy, aby doszło do kolejnego spotkania. Polski prezydent podkreślił, że dialog z sąsiednim państwem jest naturalny mimo napięć w relacjach dwustronnych.
W środę podczas szczytu NATO w Ankarze strona polska i ukraińska próbowały dopasować harmonogramy Nawrockiego i Zełenskiego, aby po ich wtorkowej rozmowie mogło dojść do kolejnego spotkania. Rozmowa przywódców odbyła się przy okazji oficjalnej kolacji wydanej przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.
Doradca prezydenta Ukrainy ds. komunikacji Dmytro Łytwyn przekazał w środę dziennikarzom, że Nawrocki i Zełenski uzgodnili próbę skoordynowania planów w czasie szczytu.






























