Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że nie daje wiary doniesieniom Moskwy o ataku na rezydencję Władimira Putina, o który Rosja oskarża Ukrainę. Wcześniej zdawał się wierzyć w rosyjską narrację.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump stwierdził w niedzielę, że nie uznaje za wiarygodne oskarżeń rosyjskich władz dotyczących rzekomego ataku na jedną z rezydencji Władimira Putina. Podkreślił, że według niego wydarzenia przedstawione przez Moskwę nie odpowiadają rzeczywistości, choć wcześniej wypowiedzi amerykańskiego przywódcy sugerowały, że wierzył w rosyjską narrację.
„Nie wierzę, że ten atak miał miejsce” – powiedział Trump w niedzielę na pokładzie Air Force One podczas lotu z Florydy do Waszyngtonu. „Coś się wydarzyło dość niedaleko, ale nie miało to z tym nic wspólnego” – dodał.
W minionym tygodniu Kreml poinformował, że Ukraina miała przeprowadzić próbę ataku przy użyciu 91 dronów dalekiego zasięgu na rezydencję Putina w obwodzie nowogrodzkim. Rosyjskie władze zapowiedziały przy tym, że rozważą zmianę swojego stanowiska w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi dotyczących zakończenia działań wojennych na Ukrainie.
Początkowo Trump zdawał się przyjmować te doniesienia, twierdząc, że o rzekomych atakach informował go bezpośrednio Putin. „Jedno to prowadzić ofensywę, ale co innego atakować jego dom. To nie jest odpowiedni moment na takie rzeczy” – stwierdził wówczas i przyznał, że gdy o tym usłyszał, „był bardzo zły”.
reuters.com / Kresy.pl































