The Washington Post: USA chcą zaproponować Rosji pakt ws. Syrii

Jak podaje “The Washington Post” , Stany Zjednoczone chcą zaoferować Rosji nowy pakt wojskowy wymierzony przeciwko ISIS i Al-Ka’idzie w Syrii. Amerykańska propozycja wyciekła do mediów.

Gazeta “The Washington Post” opublikowała dokument, który wymaga wspólnych operacji bombowych, kwater dowodzenia i kontroli oraz innych zsynchronizowanych działań w Syrii. Z kolei rosyjscy i amerykańscy eksperci ds. wywiadu, namierzania celów i operacji powietrznych mieliby „pracować razem by pokonać” grupy islamskich ekstremistów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: USA i Rosja są gotowe na bliższą współpracę w Syrii

Proponowana amerykańsko-rosyjska „Połączona grupa implementacyjna” miałaby mieć swoją kwaterę główną w rejonie Ammanu w Jordanii. Na poziomie podstawowym, obie strony miałyby dzielić się informacjami wywiadowczymi i z zakresu namierzania celów. Jednak w sytuacji, gdyby istniał ku temu interes obu stron, „powinny one skoordynować procedury celem umożliwienia prowadzenia zintegrowanych operacji”. Rosja miałaby zaś ograniczać naloty do celów zweryfikowanych, a także uniemożliwić siłom syryjskim bombardowanie „określonych obszarów”.

„Jeśli doszło by to jego finalizacji, porozumienie to mogłoby dramatycznie zmienić rolę Ameryki w trwającej od 5 lat wojnie domowej w tym arabskim kraju”– pisze gazeta. Dokument ten ma zostać przedstawiony władzom Rosji przez sekretarza stanu Johna Kerry, który w czwartek przylatuje do Moskwy, by spotkać się z Władimirem Putinem. Kerry odmówił komentarza na ten temat, podobnie jak inni amerykańscy oficjele. Nieoficjalnie mówią jedynie, że jak na razie żadne porozumienie z Rosją nie zostało osiągnięte, a jego perspektywy są niejasne.

Zdaniem “The Washington Post”, tego rodzaju partnerstwo miałoby daleko idące skutki. Z jednej strony, podważyłoby ono amerykańską krytykę rosyjskiej interwencji w Syrii i postawiłoby Waszyngton po stronie głównego poplecznika Baszara al.-Asada, którego ustąpienia USA domagają się od lat. Z kolei Rosja otrzymałaby to, czego oczekiwała od początku operacji w Syrii: sojuszu międzynarodowego w tej sprawie.

Partnerstwo militarne jest częścią tego, co Amerykanie określają mianem „ostatecznej oferty dla Moskwy”. W zamian Rosja miałaby naciskać na Assada, żeby przerwał atakowanie tzw. umiarkowanych grup bojówkarzy i cywilów. Miałaby także doprowadzić do otworzenia korytarzy dostarczających pomoc humanitarną obleganym na różnych obszarach rebeliantom. Waszyngton chciałby również pomocy Rosji w przymuszeniu prezydenta Syrii do zainicjowania procesu „przemian politycznych”.

Wiele kręgów w Waszyngtonie, głównie w Pentagonie, Departamencie Stanu i wywiadzie, obawia się przy tym zbyt ścisłej współpracy z Rosją, a Stany Zjednoczone nie chcą być postrzegane jako ktoś, kto wzmacnia Assada. Tym bardziej, że Amerykanie oficjalnie nazywali go „rzeźnikiem” czy „masowym mordercą”. Ponadto, Rosjanom zdarzało się atakować bojówkarzy szkolonych i uzbrajanych przez USA i ich sojuszników, jak np. Arabię Saudyjską.

“Jednak poza wychodzeniem Rosji naprzeciw, administracja [USA] ma obecnie niewiele innych opcji do wyboru”– czytamy w „The Washington Post”.

Jak informowaliśmy wcześniej, tuż przed szczytem NATO w Warszawie z inicjatywy Putina doszło do rozmowy telefonicznej z Barackiem Obamą. Według oświadczenia opublikowanego przez Kreml, obie strony potwierdziły gotowość do zwiększenia współpracy wojskowej w Syrii.

Washingtonpost.com / Kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. rawen
    rawen :

    US-rael chce przetrwać. Ale nie chce przetrwać jako ktoś równy pomiędzy równymi. O nie! US-rael chce przetrwać jako hegemon ludzkości, jako najwyższy władca planety, jako niezastąpiona nacja. Bo tylko to gwarantuje w US-raelu dobrobyt i spokój społeczny, gdyż wyczerpały się surowce i pozostały tylko drukarnie dolarów. Pracują pełną parą i mnóstwo zielonych papierków z napisem „In God We Trust” zalewa świat. A więc zmusić trzeba cały świat, żeby handlował w US-raelskich dolarach, żeby kupował amerykańskie obligacje i inne bezwartościowe już papiery, żeby w US-raelu nie było rewolucji, żeby żydoanglosascy oligarchowie nie musieli się obawiać degradacji.
    Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić, kiedy gospodarka w US-raelu nie tylko z gospodarką europejską ale z azjatycką, a przemysł zbrojeniowy US-raela przestaje przewyższać swoim potencjałem ciężki przemysł rosyjski? Nadzieja tylko w drukarniach pieniędzy, a reszta OGŁUPIONEGO świata niech pracuje dla US-raela.
    Dwie wojny światowe wyniosły US-rael na szczyt świata. Trzecia musi nadejść, aby Imperium Chaosu z tego szczytu nie spadło. Anglosyjon ma pozostać najwyższą górą świata.
    Rosja i Chiny stanowią teraz największą konkurencją dla tych planów, Indie i Brazylia to następna kolejność. A Us-rael tylko kombinuje na wzystkie możliwe sposoby jak pozbyć się najpierw jednego, potem drugiego konkurenta?

  2. rawen
    rawen :

    (…) obecne ekipa rządowa Stanów Zjednoczonych, nie myśli nawet o zawarciu jakiegokolwiek kompromisu, uznając, że tylko bezwolne zgodzenie się z jej racjami jest jedynym możliwym do przyjęcia rozwiązaniem…
    Tym się właśnie objawia ta wielkomocarstwowa amerykańska buta, która chce narzucić światu swój punkt widzenia, nie licząc się z interesem słabszych i mniejszych krajów.
    (…)tak działo się dokąd i Rosja jak i Chiny nie powiedziały, że mają dość tego usraelskiego szarogęszenia się po świecie, a języczkiem u wagi, który wywołał odruch sprzeciwu, była najpierw sprawa Iranu, usiłowanie obalenia przez koalicję państw tzw. „przyjaciół Syrii” rządów Asada i przewrót na szczytach władzy dokonany w Kijowie dwa lata temu, co w efekcie doprowadziło do eskalacji napięcia na zachodnich granicach Rosji i wojnie gospodarczej jaką z nią zaczęto prowadzić.
    Dwie wojny światowe wyniosły US-rael na szczyt świata. Trzecia musi nadejść, aby Imperium Chaosu z tego szczytu nie spadło. Anglosyjon ma pozostać najwyższą górą świata.