8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jan53
    jan53 :

    Amnezja to straszna rzecz.Zapomnial kto chciał powiekszyc lebensraum?Kto podpisal pakt z diablem?I nie powinien nazywać Helmutow “wypędzonymi” tylko repatriantami tak jak Ruscy i polskie komuchy naszych rodakow przesiedlanych z Kresow.Po Pakcie Ribbentrop-Molotow niech ma pretensje do Stalina ze nie zaprosil swego kolegi Adolfa do Jalty celem konsultacji nowych granic.Zapewne Koba uleglby “czarowi”Gospodina Gitlera.Tak jak wychwalal jego zalety w 1940r.z okazji urodzin.

    • maczek
      maczek :

      68
      16:59Kategoria: Polityka Odsłon: 1490 68 Komentuj
      Ja też nie mam nic przeciw

      Nie mam nic do Polaków, ale zadośćuczynienie wypędzonym się należy – mówi Bernd-Bernhard Fabritius w wywiadzie dla tygodnika “W sieci”.

      Ja też nie mam nic do Niemców. Oczywiście Polacy mieszkający na Ziemiach Wyzyskanych nie mają szans na żadne odszkodowania od Rosji, Ukrainy – ale cóż, nasza strata. Jednak Niemcom należy się odszkodowanie jak psu micha. Ale najpierw zapłaćcie wy:
      1. Za wszystkie zniszczone dobra kultury, w tym za zrabowane obrazy, muzealia, które znalazly się nie wiadomo w czyich rękach, ale zginęły w czasie okupacji. I nie interesuje mnie dowodzenie kto wywiózł, zniszczył – to Niemcy sprawowali niczym nieograniczoną władzę i oni za to odpowiadają
      2. Już kiedyś mój Prezydent wystawił rachunek za niszczoną Warszawę – teraz będzie jak znalazł -płaćcie!
      3. Zapłaćcie za każdego zakładnika rozstrzelanego za zabójstwo Niemca. Zapłaćcie ich spadkobiercom, a jak ich nie ma polskiemu państwu
      4. Jak wyżej – za każdego zabitego w obozie koncentracyjnym
      5. Za każdego zabitego cywila w Powstaniu Warszawskim
      6. Zaplaćcie za każde polskie dziecko wywiezione do Reichu- szczegóły choćby tu:www.dws-xip.pl/reich/Dane/dzieci.html

      Nie ma sensu ciągnąć dalej – każdy znajdzie parę przykładów. No więc zapłaćcie za to wszystko! Jak już to zrobicie to my oczywiście możemy zadośćuczynić byłym właścielom. Podkreślam – właścicielom – rodzice pani Steinbach np mieszkali w zabranym WŁAŚCICIELOM domu. Tak sądzę, że ona teraz powinna, jako spadkobierczyni zapłacić za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Podobnie jak wszyscy “bezumownie” korzystający z domów, budynków rządowych w Warszawie, Krakowie, Gdyni i innych polskich miastach.

      Ponieważ szczycicie się, że Ordnung muss sein no to chyba rozumiecie – to nie ma nic wspólnego z niechęcią do was.

  2. jaroslaus
    jaroslaus :

    , 13 kwietnia 1945 r., w stodole w Gardelegen pod Magdeburgiem, w Niemczech. Liczba ta wynosi 1016 osób. W wymienionym dniu, w przeddzień wejścia wojsk amerykańskich, Niemcy z obozu koncentracyjnego w Mauthausen i z okolicznych mniejszych obozów zebrali ponad tysiąc więźniów. Zgromadzili ich w Gardelegen, w stodole wysłanej słomą, gdy już nad okolicą przelatywały amerykańskie samoloty. Stodołę otaczał tłum uzbrojonych Niemców: esesmanów, żołnierzy Reichswehry, młodzieży z Hitlerjugend, cywilów. Drzwi do stodoły pozamykano, na zewnątrz słychać było głosy, rozmowy, śmiechy, tupot nóg. Stodołę podpalono. Uwięzieni w niej szmatami, kocami stłumili chwilowo ogień. Niemcy skierowali wówczas w kierunku stodoły ogień karabinowy, wrzucali granaty, wzniecające płomienie. Uwięzieni początkowo sądzili, że to alianckie samoloty bombardują stodołę. Rozległy się jęki, krzyki, wołania: Mordują! Wewnątrz stodoły była krew, miazga trupów. Siedem osób wydobyło się z morza ognia, poszerzając rękami i nożami szpary w cementowych ścianach stodoły. Przedostali się z płonącej stodoły, spod masy trupów, na zewnątrz. Pomogła noc. Trzech zostało zabitych, reszta się uratowała – wszyscy Polacy. Pozostali spłonęli w stodole.
    Żołnierze 102. amerykańskiej Infantry Division, która wkroczyła nad ranem do Gardelegen (wśród nich także Amerykanie polskiego pochodzenia), zobaczyli sczerniały od ognia i dymu beton stodoły, z rozwalonymi drzwiami, a za nimi, osłupiali z przerażenia, dostrzegli stosy nadpalonych trupów. W obliczu niesłychanej zbrodni, przejęci zgrozą, rozstrzelali z miejsca 22 esesmanów znajdujących się w pobliżu, mimo że jeden, prosząc o litość, całował ich buty.
    W Gardelegen Amerykanie natychmiast przystąpili do grzebania ciał pomordowanych w stodole więźniów. Pod stosem trupów znaleźli dających oznaki życia siedmiu Polaków, trzech Rosjan i straszliwie popalonego Francuza. Buldożerami amerykańscy żołnierze pogłębili pobliską fosę. Zrobili w niej miejsce na grzebanie zabitych, w większości Polaków. Do grzebania częściowo spalonych ponad tysiąca zwłok Amerykanie zmobilizowali Niemców, mieszkańców Gardelegen i okolicznych miejscowości. Część z nich przed kilkudziesięciu godzinami asystowała bądź brała udział w mordowaniu zapędzonych do stodoły Polaków i więźniów innych narodowości. CZYTAJCIE – tego jest dużo więcej ŹRÓDŁO http://www.niedziela.pl/artykul/71345/nd/Nie-tylko-w-Jedwabnem-Niemcy-palili-ludzi

  3. kp
    kp :

    Myślę, że w żadnym wypadku nie powinniśmy pozwolić sobie na narzucenia takiej relacji, w której to Polacy odpowiadają za rzekome krzywdy tzw. wypędzonych, z kilku powodów. Decyzje o przesiedleniach były decyzjami zwycięskich aliantów i one także dotknęły Polaków, których wypędzono z ziem wschodnich. Polska i Polacy nie mogą być, więc adresatami skarg Niemców. Niemcy wywołali wojnę i ponieśli słusznie tego konsekwencje w postaci utraty ziem, które nigdy nie były germańskie, ale które zostały zgermanizowane. Wcześniej, więc Niemcy (Prusacy) przeproszą za Bismarka i jego antypolską politykę rugowania z ziemi i wynarodowiania Polaków. Po trzecie to jest relatywizowanie odpowiedzialności. Idąc tym tokiem myślenia napadnięty przez bandytę i próbujący się bronić przechodzień musiałby go przepraszać za oberwanie mu guzika jako winny gwałtu. Skala zbrodni niemieckich na Polakach jest porażająca – ogólna liczba 6 mln ofiar, a gdzie straty rodzin zamordowanych, zniszczenia dóbr kultury, 50 lat komuny … W tej sytuacji nie może być mowy o jakiś zrozumienie dla wypędzonych, bo rozmiar ich cierpień jest ułamkiem tych, których ich ojcowie, synowie, bracia, ale także matki, siostry i córki zadały Polakom, Czechom, Rosjanom. Wypowiedzi tzw. wypędzonych są nacechowane pruską butą i arogancją.

    • jaroslaus
      jaroslaus :

      szwaby to mogą dostać psiego stolca zapiekanego w leśnych muchomorach. Ani centymetra kwadratowego polskiej ziemi nie dostaną. Nie po tym jak je podnieśliśmy z ruin. Zresztą tu są groby polskiego rycerstwa i polskich książąt. A Kresy to i tak są polskie tak jak zawsze były.