Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Prezydent Libanu Joseph Aoun był we wtorek podejmowany w Białym Domu. Polityk, który postawił karty na protektorat USA usłyszał rozważania Donalda Trumpa, które mogły być szokujące dla niego i jego współpracowników.
Aoun był był pierwszym libańskim prezydentem przyjętym w Gabinecie Owalnym przez przywódcę USA od czasu Michela Sleimana, który odbył spotkanie z Barackiem Obamą w 2009 roku. Doczekał się tego gestu po pełnym podporządkowaniu się politycznej linii Trumpa wobec Bliskiego Wschodu. W związku z wtorkowym spotkaniem prezydent USA ogłosił, że jego administracja znosi zakaz bezpośrednich połączeń lotniczych z Libanem wprowadzony jeszcze 1985 roku przez Ronalda Reagana.
„Od dawna czekałem na tę wizytę i spotkanie z tak wielkim prezydentem jak pan” - powiedział Aoun po angielsku, co skłoniło prezydenta USA do stwierdzenia - „on wie, jak do mnie dotrzeć. Teraz może mieć wszystko, czego zapragnie”.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację zwiększającą dostępność państwowych egzaminów z języka polskiego jako obcego. Absolwenci wybranych szkół zagranicznych mogą uzyskać certyfikat bez dodatkowego egzaminu, jeżeli ich świadectwo odpowiada polskiej maturze i zawiera wynik z języka polskiego. W kolejnym etapie zwiększy się przepustowość komisji.
W Polsce w latach 2018–2024 liczba osób przystępujących do państwowych egzaminów z języka polskiego jako obcego wzrosła z ponad 5,1 tys. do przeszło 21,7 tys., co skłoniło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego do przygotowania zmian w systemie certyfikacji.
Certyfikat znajomości języka polskiego jako obcego był pierwotnie wykorzystywany głównie do celów akademickich. Zmiany wprowadzone w ostatnich latach sprawiły jednak, że dokument zaczął odgrywać istotną rolę również w procedurach migracyjnych.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, policja i prokuratura ujawniły schemat defraudacji środków przeznaczonych na budowę zabezpieczeń jednego z obiektów energetycznych w obwodzie mikołajowskim. Według śledczych wykonawca otrzymał niemal 68 mln hrywien zaliczki, ale konstrukcje przeciwko dronom nie zostały zainstalowane. (więcej…)
Libertariańska Partia Rosji (LPR) ogłosił, że nie będzie prowadzić działalności, ani przyjmować nowych członków wkrótce po oficjalnym określaniu jej jako „agenta zagranicy".
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji umieściło LPR w rejestrze „agentów zagranicznych" 17 lipca. „Niestety, w obecnej sytuacji wyczerpaliśmy nasze zasoby, aby oprzeć się presji i nie możemy już zagwarantować bezpieczeństwa naszym zwolennikom w Rosji" - oświadczyła w środę partia, jak zacytował portal Meduza. „Do zobaczenia w Rosji przyszłości – jakakolwiek ona będzie” - tymi słowami zakończona jest środowa deklaracja.
Libertariańska Partia Rosji została oficjalnie założona w 2008 roku. W 2020 roku w ŁRL nastąpił rozłam, w wyniku którego organizacja podzieliła się na dwie organizacje o tej samej nazwie i symbolice. Jedną z nich kierował przewodniczący partii Siergiej Bojko, drugą zaś Michaił Swietow, jeden z czołowych przedstawicieli Liberalnej Partii Rosji. Żadna z tych grup nie był już oficjalnie zarejestrowana jako partia.
Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że każdy kolejny irański atak na statek przepływający przez cieśninę Ormuz spotka się z uderzeniem na jeden most lub elektrownię w Iranie, również na terenie Teheranu lub w pobliżu stolicy. Administracja zapewnia, że cieśnina Ormuz pozostaje otwarta dla żeglugi, mimo ponad 30 ataków na statki handlowe w ciągu trzech miesięcy.
„Za każdym razem, gdy Islamska Republika Iranu ostrzeliwuje statek w Cieśninie Ormuz, czy to za pomocą pocisku, rakiety, drona, czy jakiegokolwiek innego urządzenia lub broni, Stany Zjednoczone zbombardują i zniszczą JEDEN MOST LUB ELEKTROWNIĘ, w tym te znajdujące się obok lub w stolicy Teheranie” — napisał Trump na platformie Truth Social.
Zapowiedź została ogłoszona po nasileniu walk związanym z rozpadem tymczasowego porozumienia, które zakończyło się 7 lipca, gdy Iran zaatakował statki w Cieśninie Ormuz, a Stany Zjednoczone odpowiedziały nalotami. Teheran ogłosił następnie zamknięcie cieśniny, a Waszyngton ponownie wprowadził blokadę irańskich portów.
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wydał decyzję środowiskową dla rozbudowy Lotniska Chopina i nadał jej rygor natychmiastowej wykonalności. Inwestycja o wartości około 940 mln zł ma zwiększyć przepustowość portu do ponad 30 mln pasażerów rocznie i zakończyć się w 2029 roku.
Polskie Porty Lotnicze poinformowały w piątek, 24 lipca, że decyzja dotyczy rozbudowy i przebudowy infrastruktury warszawskiego lotniska. Nadanie jej rygoru natychmiastowej wykonalności pozwala spółce bez zwłoki przejść do kolejnych etapów przygotowania inwestycji.
Jak przekazały PPL, decyzja otwiera drogę między innymi do modernizacji terminala pasażerskiego oraz wydłużenia pirsu południowego.
Amnezja to straszna rzecz.Zapomnial kto chciał powiekszyc lebensraum?Kto podpisal pakt z diablem?I nie powinien nazywać Helmutow „wypędzonymi” tylko repatriantami tak jak Ruscy i polskie komuchy naszych rodakow przesiedlanych z Kresow.Po Pakcie Ribbentrop-Molotow niech ma pretensje do Stalina ze nie zaprosil swego kolegi Adolfa do Jalty celem konsultacji nowych granic.Zapewne Koba uleglby „czarowi”Gospodina Gitlera.Tak jak wychwalal jego zalety w 1940r.z okazji urodzin.
68
16:59Kategoria: Polityka Odsłon: 1490 68 Komentuj
Ja też nie mam nic przeciw
Nie mam nic do Polaków, ale zadośćuczynienie wypędzonym się należy – mówi Bernd-Bernhard Fabritius w wywiadzie dla tygodnika „W sieci”.
Ja też nie mam nic do Niemców. Oczywiście Polacy mieszkający na Ziemiach Wyzyskanych nie mają szans na żadne odszkodowania od Rosji, Ukrainy – ale cóż, nasza strata. Jednak Niemcom należy się odszkodowanie jak psu micha. Ale najpierw zapłaćcie wy:
1. Za wszystkie zniszczone dobra kultury, w tym za zrabowane obrazy, muzealia, które znalazly się nie wiadomo w czyich rękach, ale zginęły w czasie okupacji. I nie interesuje mnie dowodzenie kto wywiózł, zniszczył – to Niemcy sprawowali niczym nieograniczoną władzę i oni za to odpowiadają
2. Już kiedyś mój Prezydent wystawił rachunek za niszczoną Warszawę – teraz będzie jak znalazł -płaćcie!
3. Zapłaćcie za każdego zakładnika rozstrzelanego za zabójstwo Niemca. Zapłaćcie ich spadkobiercom, a jak ich nie ma polskiemu państwu
4. Jak wyżej – za każdego zabitego w obozie koncentracyjnym
5. Za każdego zabitego cywila w Powstaniu Warszawskim
6. Zaplaćcie za każde polskie dziecko wywiezione do Reichu- szczegóły choćby tu:www.dws-xip.pl/reich/Dane/dzieci.html
Nie ma sensu ciągnąć dalej – każdy znajdzie parę przykładów. No więc zapłaćcie za to wszystko! Jak już to zrobicie to my oczywiście możemy zadośćuczynić byłym właścielom. Podkreślam – właścicielom – rodzice pani Steinbach np mieszkali w zabranym WŁAŚCICIELOM domu. Tak sądzę, że ona teraz powinna, jako spadkobierczyni zapłacić za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Podobnie jak wszyscy „bezumownie” korzystający z domów, budynków rządowych w Warszawie, Krakowie, Gdyni i innych polskich miastach.
Ponieważ szczycicie się, że Ordnung muss sein no to chyba rozumiecie – to nie ma nic wspólnego z niechęcią do was.
, 13 kwietnia 1945 r., w stodole w Gardelegen pod Magdeburgiem, w Niemczech. Liczba ta wynosi 1016 osób. W wymienionym dniu, w przeddzień wejścia wojsk amerykańskich, Niemcy z obozu koncentracyjnego w Mauthausen i z okolicznych mniejszych obozów zebrali ponad tysiąc więźniów. Zgromadzili ich w Gardelegen, w stodole wysłanej słomą, gdy już nad okolicą przelatywały amerykańskie samoloty. Stodołę otaczał tłum uzbrojonych Niemców: esesmanów, żołnierzy Reichswehry, młodzieży z Hitlerjugend, cywilów. Drzwi do stodoły pozamykano, na zewnątrz słychać było głosy, rozmowy, śmiechy, tupot nóg. Stodołę podpalono. Uwięzieni w niej szmatami, kocami stłumili chwilowo ogień. Niemcy skierowali wówczas w kierunku stodoły ogień karabinowy, wrzucali granaty, wzniecające płomienie. Uwięzieni początkowo sądzili, że to alianckie samoloty bombardują stodołę. Rozległy się jęki, krzyki, wołania: Mordują! Wewnątrz stodoły była krew, miazga trupów. Siedem osób wydobyło się z morza ognia, poszerzając rękami i nożami szpary w cementowych ścianach stodoły. Przedostali się z płonącej stodoły, spod masy trupów, na zewnątrz. Pomogła noc. Trzech zostało zabitych, reszta się uratowała – wszyscy Polacy. Pozostali spłonęli w stodole.
Żołnierze 102. amerykańskiej Infantry Division, która wkroczyła nad ranem do Gardelegen (wśród nich także Amerykanie polskiego pochodzenia), zobaczyli sczerniały od ognia i dymu beton stodoły, z rozwalonymi drzwiami, a za nimi, osłupiali z przerażenia, dostrzegli stosy nadpalonych trupów. W obliczu niesłychanej zbrodni, przejęci zgrozą, rozstrzelali z miejsca 22 esesmanów znajdujących się w pobliżu, mimo że jeden, prosząc o litość, całował ich buty.
W Gardelegen Amerykanie natychmiast przystąpili do grzebania ciał pomordowanych w stodole więźniów. Pod stosem trupów znaleźli dających oznaki życia siedmiu Polaków, trzech Rosjan i straszliwie popalonego Francuza. Buldożerami amerykańscy żołnierze pogłębili pobliską fosę. Zrobili w niej miejsce na grzebanie zabitych, w większości Polaków. Do grzebania częściowo spalonych ponad tysiąca zwłok Amerykanie zmobilizowali Niemców, mieszkańców Gardelegen i okolicznych miejscowości. Część z nich przed kilkudziesięciu godzinami asystowała bądź brała udział w mordowaniu zapędzonych do stodoły Polaków i więźniów innych narodowości. CZYTAJCIE – tego jest dużo więcej ŹRÓDŁO http://www.niedziela.pl/artykul/71345/nd/Nie-tylko-w-Jedwabnem-Niemcy-palili-ludzi
Jeżeli przyjdzie czas zabijania Niemców, cóż – nie będzie mi smutno.
Myślę, że w żadnym wypadku nie powinniśmy pozwolić sobie na narzucenia takiej relacji, w której to Polacy odpowiadają za rzekome krzywdy tzw. wypędzonych, z kilku powodów. Decyzje o przesiedleniach były decyzjami zwycięskich aliantów i one także dotknęły Polaków, których wypędzono z ziem wschodnich. Polska i Polacy nie mogą być, więc adresatami skarg Niemców. Niemcy wywołali wojnę i ponieśli słusznie tego konsekwencje w postaci utraty ziem, które nigdy nie były germańskie, ale które zostały zgermanizowane. Wcześniej, więc Niemcy (Prusacy) przeproszą za Bismarka i jego antypolską politykę rugowania z ziemi i wynarodowiania Polaków. Po trzecie to jest relatywizowanie odpowiedzialności. Idąc tym tokiem myślenia napadnięty przez bandytę i próbujący się bronić przechodzień musiałby go przepraszać za oberwanie mu guzika jako winny gwałtu. Skala zbrodni niemieckich na Polakach jest porażająca – ogólna liczba 6 mln ofiar, a gdzie straty rodzin zamordowanych, zniszczenia dóbr kultury, 50 lat komuny … W tej sytuacji nie może być mowy o jakiś zrozumienie dla wypędzonych, bo rozmiar ich cierpień jest ułamkiem tych, których ich ojcowie, synowie, bracia, ale także matki, siostry i córki zadały Polakom, Czechom, Rosjanom. Wypowiedzi tzw. wypędzonych są nacechowane pruską butą i arogancją.
Ja nie widzę żadnych problemów. Niech nam Niemcy oddadzą nasze Kresy i zwrócą pieniądze za straty materialne i ludzkie, a wtedy możemy im oddac ich byłe nieruchomości.
szwaby to mogą dostać psiego stolca zapiekanego w leśnych muchomorach. Ani centymetra kwadratowego polskiej ziemi nie dostaną. Nie po tym jak je podnieśliśmy z ruin. Zresztą tu są groby polskiego rycerstwa i polskich książąt. A Kresy to i tak są polskie tak jak zawsze były.
„Wypedzeni” maja racje. Tylko adresat nie ten co trzeba…
Niech im Federalna Republika Niemiec (kontyunator III Rzeszy) wyplaci odszkodowania!