“Czy to przypadek, czy też nie – ale „Fronda” wygląda na ideowo i politycznie związaną z obozem płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, którzy takie emploi mogli otrzymać jeszcze przy rozdzielaniu ról w Magdalence” – pisze Stanisław Michalkiewicz.
„Judeochrześcijaństwo” stręczone przez „Frondę” jest jednym z ważnych instrumentów moralnego rozbrajania katolickiej części opinii polskiej i doprowadzania jej w ten sposób do stanu bezbronności w obliczu operacji, jakiej najwyraźniej ma zostać poddana– uważa Stanisław Michalkiewicz. Publicysta zwraca uwagę na “prostackie i łajdackie” ataki na te siły polityczne, które zagrażają monopolizowaniu patriotyzmu przez jedno stronnictwo:
Czy to przypadek, czy też nie – ale „Fronda” wygląda na ideowo i politycznie związaną z obozem płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, którzy takie emploi mogli otrzymać jeszcze przy rozdzielaniu ról w Magadalence. Z tego powodu zwalcza każdą alternatywę polityczną, jaka mogłaby tej dzierżawie monopolu na patriotyzm zagrozić – między innymi Ruch Narodowy i Kongres Nowej Prawicy. Są to ataku prostackie i łajdackie, a polegają na przypisywaniu każdemu wytypowanemu na wroga roli ruskiego agenta. W ten sposób również i ja z łaski pana red. Tomasza Terlikowskiego zostałem ruskim agentem– zauważa Michalkiewicz.
Oczywiście nie chodzi o mnie, bo ja już dawno przestałem przejmować się opiniami, jakie na mój temat przedstawiają rozmaici zadaniowani i ochotniczy Zasrancen, tylko o zwrócenie uwagi na tę filię „Gazety Wyborczej”, jaka wypączkowała na terenie, zdawałoby się, ortodoksyjnie katolickim. Dlaczego akurat w ścisłej politycznej symbiozie z płomiennymi dzierżawcami monopolu na patriotyzm – tajemnica to wielka, chyba, żeby i ci dzierżawcy też wykonywali jakieś zadanie w ramach szeroko zakrojonej operacji– dodaje autor.
michalkiewicz.pl / Kresy.pl




























