Andrij Łysenko, rzecznik prezydenta Ukrainy ds. tzw. operacji antyterrorystycznej stwierdził, że w wyniku wtorkowej eksplozji w fabryce chemicznej w Doniecku mogło dojść do wycieku substancji radioaktywnych.

Według Łysenki źródeł wycieku radioaktywnego ma być miejsce składowania odpadów radioaktywnych, zlokalizowane w pobliżu zakładu. Jego zdaniem, jeszcze przed rozpoczęciem działań zbrojnych w regionie wymagało ono pilnych napraw. Dotyczyło to przede wszystkim murów składowiska. Łysenko twierdzi, że separatyści nie prowadzą żadnej ochrony tej infrastruktury, nie zdołali zweryfikować stanu technicznego składowiska odpadów radioaktywnych, a także nie prowadzili pomiaru promieniowania.

„Istnieją spekulacje, że silne wybuchy w państwowej fabryce mogły spowodować pęknięcia w ścianach i może istnieć wyciek materiału radioaktywnego do środowiska” – powiedział Łysenko. Wezwał również do wysłania na miejsce eksplozji grupy międzynarodowych specjalistów.

Dym po eksplozji. Fot. nv.ua

Unian.info / Kresy.pl

forma płatności