Brukselska korespondentka RMF FM dotarła do nieoficjalnych informacji nt. debaty w sprawie Polski w Parlamencie Europejskim.

Jak informuje Katarzyna Szymańska-Borginion, debata w PE raczej nie będzie przypominać debat sejmowych – będzie o wiele bardziej sformalizowana. Ustalone warunki nie są jednak korzystne dla Beaty Szydło, która będzie reprezentować Polskę. Dziennikarka ustaliła, że podczas debaty nie będzie możliwości zastosowania popularnej „niebieskiej karty”, dzięki której eurodeputowni mogą bezpośrednio skomentować daną wypowiedź.

Podczas dwugodzinnej debaty premier Szydło będzie przemawiać dwa razy. Według dziennikarki, wczoraj, w ostatniej chwili zmieniono kolejność wystąpień, przez co program nie przewiduje wystąpienia Beaty Szydło pod koniec całej debaty. Nie będzie więc miała możliwości ustosunkowania się do zarzutów, które będą formułowane podczas dwóch rund przemówień eurodeputowanych. Polska premier będzie z kolei musiała odpowiedzieć na wystąpienia liderów grup politycznych, w tym niechętnego polskiemu rządowi szefa liberałów, Guya Verhovstadta.

Według RMF FM podczas debaty przemawiać będą kolejno: przedstawiciel Rady UE (będzie to zapewne szef holenderskiej dyplomacji), szef KE Jean Claude Juncker, premier Beata Szydło, szefowie grup politycznych, ponownie premier Szydło, „zwykli” eurodeputowani (po dwóch z każdej grupy), a następnie szef KE i przedstawiciel Rady UE. Jak widać, premier Szydło nie będzie mogła odnieść się do szeregu wypowiedzi „zwykłych” euro deputowanych, które – jak zaznacza Szymańska-Borginon – często są „bardzo „zaczepne””.

Jak powiedział jeden z urzędników PE, to liderzy frakcji chcieli, żeby szefowa polskiego rządu odpowiedziała konkretnie na ich pytania. Według nieoficjalnych informacji RMF FM, Beata Szydło będzie mogła jednak poprosić przewodniczącego PE Martina Schulza o dodatkowe, trzecie wystąpienie po dwóch turach przemówień. Zdaniem Szymańskiej- Borginon, nawet eurodeputowani PO przyznają, że to nowa formuła i są nią dosyć zdziwieni. Ich zdaniem wygląda to tak, jakby „zmiany wprowadzono ze względu na debatę w sprawie Polski”.

Według RMF, już na początku lutego będzie rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie Polski. Nie będzie ona jednak wiążąca prawnie i będzie miała postać kompromisu między grupami politycznymi w PE. Może ona zawierać wezwania do działań naprawczych.

Rmf24.pl/ Kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. costner
    costner :

    Lewaki nie wiedzą, jakie jest sedno sprawy. A jest ono takie, że wielu Polaków wcale nie jest przekonanych, że UE to coś dobrego. Atakując Pis (linię w jakimś stopniu proeuropejską, dowód to podpisanie przez L. Kaczyńskiego traktatu lizbońskiego, co nie miało i nie ma poparcia zwykłych ludzi), tylko wzmacniają postawy wrogie Eurounion. Pis jest w dużym stopniu siłą rozsądną, czyli postawą, że jesteśmy za Eurounion, ale pod warunkami. Gdy Eurounion nie spełni tych warunków, to po prostu nikt rozsądny tego nie poprze i krzyki nic tu nie zmienią.

  2. leszek1
    leszek1 :

    Po zmianie formuly „debaty”Premier Rzeczypospolitej, Pani Szydlo powinna postawic swojw warynki odnosnie „ostatniego slowa oskarzonego” i bezposredniego odpowiadania na kolejne zarzuty. To ma byc debata a nie PRZESLUCHANIE. Jezeli KE tego nie zaakceptuje Premier nie powinna xaakceptowac formy Tego UBeckiego PRZESLUCHANIA i brac udzielu w takiej farsie. Niech sobie pokrzycza. W zamian w Polsce powinno odbyc sie referendum w wprawie opuszczenia UE, albo nawet konkretna decyzja w tej sprawie, poniewaz polityka UE jest zagrozeniem bezpieczenstwa krajow Europy.