5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. tagore
    tagore :

    “Ukraińcy mentalnie postrzegają importowane jako dobre jakościowo. Ale w rzeczywistości sprawdzone przez nas polskie sery były w 100% fałszywe. Wszystkie produkty w różnym stopniu zawierały tłuszcze pochodzenia niemlecznego. Brak jest dokumentacji towarzyszącej: nie ma paszportu jakości, deklaracji celnej, brak rachunku za transport. To wszystko jest przemyt” ,a może to ukraiński towar z naklejoną polską etykietą?

  2. Mazowszanin jeden
    Mazowszanin jeden :

    Maksyma Honczara, szefa organizacji „Wszechukraińskie Stowarzyszenie ds. Obrony Praw Konsumentów <>”, chyba musi być na garnuszku jakiegoś oligarchy mającego podupadające biznesy w branży mleczarskiej, że sprzedaje takie informacje do mediów i służb państwowych. Już to widzę, jak jakiś “działacz społeczny” ma wgląd w deklaracje celne, faktury wystawiane przy transporcie międzynarodowym… To, co widzimy, to walka o swój kawałek tortu, jakim jest rynek liczony na kilkadziesiąt milionów odbiorców.

  3. jwu
    jwu :

    Ciekawe czy media głównego ścieku w Polsce ,upublicznią tą wiadomość ? Czy tradycyjnie nabiorą wody w usta ? A może w ramach retorsji przebadać i podać wyniki (publicznie) produktów ukraińskich, sprzedawanych na naszym rynku? Bo ciekawy jestem ile czekolady jest w czekoladach firmy Roshen (nie wiem czy poprawnie napisałem) ?