Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, Maria Zacharowa zadeklarowała, że oddziały i instalacje wojskowe państw zachodnich na Ukrainie staną się celem dla Rosjan.
Brytyjski premier Keir Starmer i prezydent Francji Emmanuel Macron podpisali trójstronne oświadczenie z Wołodymyrem Zełenskim, zgodnie z którym, po zawieszeniu broni na Ukrainie, dwa państwa planują ustanowienie tam swojej obecności wojskowej, w celu monitotowania pokoju między tym ostatnim państwem a Rosją. Reprezentantka dyplomacji Moskwy stanowczo odrzuciła jednak taką możliwość.
„W związku z tym rosyjskie MSZ ostrzega, że rozmieszczenie jednostek wojskowych, obiektów wojskowych, magazynów i innej infrastruktury państw zachodnich na terytorium Ukrainy będzie kwalifikowane jako zagraniczna interwencja, stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa nie tylko Rosji, ale także innych krajów europejskich” – słowa Zacharowej zacytowała w czwartek agencja informacyjna TASS.
Rzeczniczka zaznaczyła, że przy takiej kwalifikacji personel i instalacje staną się uzasadnionymi celami dla rosyjskich sił zbrojnych. Moskwa wielokrotnie ostrzegała przed tym, stwierdziła Zacharowa.
6 stycznia w Paryżu członkowie tak zwanej “koalicji chętnych” podpisali z Kijowem deklarację zatytułowaną „Niezawodne gwarancje bezpieczeństwa dla stałego i trwałego pokoju”.
„Jej celem nie jest osiągnięcie trwałego pokoju i bezpieczeństwa, lecz kontynuacja militaryzacji, eskalacji i ekspansji konfliktu” – oceniła wcześniej rzeczniczka rosyjskiego MSZ. „Nowe militarystyczne deklaracje tak zwanej koalicji chętnych i reżimu kijowskiego tworzą prawdziwą <<oś wojny>>” – oceniła Zacharowa.
Po rozmowach w Paryżu, w których wzięło udział około 30 krajów tworzących tak zwaną Koalicję Chętnych, premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer powiedział, że Wielka Brytania i Francja „utworzą placówki wojskowe na całej Ukrainie”, aby powstrzymać przyszłą inwazję, natomiast prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział później, że mogą zostać rozmieszczone tysiące żołnierzy.
Europejscy sojusznicy zaproponowali, aby Stany Zjednoczone przejęły wiodącą rolę w monitorowaniu rozejmu, ale można przypuszczać, że Waszyngton nie zaakceptował takiej roli.
Sam prezydent Ukrainy wypowiadał się o podpisanym dokumencie dość sceptycznie. Wołodymyr Zełenski stwierdził, że europejscy sojusznicy nie dali mu solidnych gwarancji bezpieczeństwa.
tass.ru/kresy.pl






























