Artem P. miał z impetem wbiec do karetki, która podjechała na jedno z wrocławskich osiedli. Podczas wykonywania czynności medycznych, pijany mężczyzna ubrany jedynie w bieliźnie, zaatakował ratowników, jedną z osób miał szarpać za włosy. Wrocławski sąd uznał go za winnego napaści na ratowników, za co został skazany na karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Ma też zapłacić poszkodowanym łącznie 15 tysięcy złotych nawiązki.
W środę, 18 czerwca, przed wrocławskim sądem zapadł nieprawomocny wyrok wobec Artema P., obywatela Ukrainy, który w sierpniu 2024 r. zaatakował ratowników medycznych podczas interwencji na jednym z osiedli we Wrocławiu. Proces dotyczący naruszenia nietykalności cielesnej dwóch ratowników rozpoczął się i zakończył tego samego dnia. Sąd uznał Artema P. za winnego i skazał go na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Oskarżony zobowiązany został także do zapłaty łącznie 15 tys. zł zadośćuczynienia pokrzywdzonym oraz do składania pisemnego oświadczenia o przebiegu okresu próby co sześć miesięcy. Wyrok jest nieprawomocny.
Do zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku około godz. 3 w nocy. Ratownicy medyczni zostali wezwani na interwencję. Na miejscu zastali mężczyznę w samej bieliźnie, który z impetem wbiegł do ambulansu. Ze względu na barierę językową nie udało się ustalić, co mu dolega. Ratownicy zdołali jedynie sprawdzić poziom cukru we krwi. W trakcie wykonywania czynności mężczyzna stał się agresywny, szarpał jedną z osób za włosy i próbował je wyrwać, a nawet usiłował je jeść. Wyrzucenie go z ambulansu nie zakończyło sytuacji – napastnik podejmował kolejne próby dostania się do pojazdu, rzucał się na maskę, szarpał za klamki, a następnie wrócił do mieszkania.
Ratownicy przez 45 minut oczekiwali na przyjazd policji, która w tym czasie była niedostępna. Dyspozytor nie wyraził zgody na opuszczenie miejsca zdarzenia, co zmusiło personel do samodzielnego radzenia sobie z sytuacją do czasu przyjazdu funkcjonariuszy. Po przybyciu policji mężczyzna próbował jeszcze stawiać opór przy zatrzymaniu.
Według relacji jednej z poszkodowanych, mężczyzna krzyczał, pluł i dewastował wyposażenie karetki. Zdarzenie miało poważne konsekwencje – ratowniczka, która była jedną z ofiar napaści, zrezygnowała z pracy w zawodzie i rozpoczęła terapię.
Zjawisko ataków na personel medyczny w Polsce staje się coraz częstsze. Jak informował Marcin Soboń z Krajowej Rady Ratowników Medycznych, tylko od marca do początku czerwca zgłoszono do rady 85 przypadków napaści na ratowników. Zgodnie z art. 222 Kodeksu karnego za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego lub osoby przybranej do pomocy podczas wykonywania obowiązków grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 3 lat. Personel medyczny korzysta z tej samej ochrony prawnej, co funkcjonariusze publiczni.
Zobacz też: 36-letnia Ukrainka okradła ratownika medycznego
Czytaj: Ukrainiec, który w Pruszkowie pobił pielęgniarkę, został zwolniony do domu – „Myślał, że to sen”
Kresy.pl/gazetawroclawska.pl






























