W piątek, podczas debaty prezydenckiej w TVP, Rafał Trzaskowski odniósł się do zarzutów Karola Nawrockiego o finansowanie jego kampanii przez niemieckie fundacje i George’a Sorosa. Stwierdził, że „woli Sorosa niż Orbana”, ale zaprzeczył, jakoby korzystał z zagranicznych środków.
Jednym z poruszonych tematów na debacie była kwestia polityki zagranicznej. Karol Nawrocki zarzucił Rafałowi Trzaskowskiemu bycie finansowanym przez kapitał zagraniczny – „Czy to w ogóle przystoi, panie Rafale?” – zapytał.
– „Jest pan finansowany przez niemieckie fundacje, przez pana Sorosa, w czasie kampanii wspiera pan kapitał zagraniczny” – powiedział Nawrocki.
– „Oczywiście totalna nieprawda” – odpowiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej – „Udało nam się stworzyć b. wiele dobrych inicjatyw jak Campus Polska Przyszłości. PiS próbował i nic z tego nie wyszło. Ja się kieruję polskim interesem. Najważniejsze jest doświadczenie w polityce międzynarodowe, najważniejsze to umieć tworzyć koalicje” – mówił Rafał Trzaskowski.
Następnie Nawrocki zwrócił uwagę, że na kampanię w mediach społecznościowych, na którą przeznaczono pół miliona złotych z rynków zagranicznych – „Finansują pana niemieckie fundacje i pan Soros i pan się do tego nie odniósł” – odpowiedział Nawrocki.
Choć Trzaskowski odrzucił te oskarżenia, nazywając je „totalną nieprawdą”, to na ponowiony zarzut o wsparcie ze strony George’a Sorosa oraz niemieckich fundacji kandydat Koalicji Obywatelski stwierdził – „Ja wolę Sorosa niż Orbana”.
W tym kontekście przypominamy o raporcie Wirtualnej Polski, która ustaliła, że za kampanią reklamową promującą Rafała Trzaskowskiego w trakcie wyborów prezydenckich w Polsce stała międzynarodowa sieć firm, powiązana z amerykańską Partią Demokratyczną oraz węgierską opozycją. Działania te obejmowały m.in. finansowanie spotów wyborczych o łącznej wartości blisko 1,5 mln zł, publikowanych przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. oraz prezydenckimi w 2025 r.
Tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, NASK poinformował o możliwej próbie ingerencji w kampanię wyborczą. Jak wskazano, chodziło o reklamy polityczne na Facebooku, które mogły być finansowane ze źródeł zagranicznych. Kilka dni później Wirtualna Polska ujawniła, że źródłem kampanii była fundacja Akcja Demokracja, której prezes ma powiązania z Koalicją Obywatelską i był nagradzany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
Reklamy, warte łącznie niemal 500 tys. zł, promowały Trzaskowskiego i atakowały jego rywali, w tym Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena. Publikowano je za pośrednictwem kont „Wiesz Jak Nie Jest” i „Stół Dorosłych”, których administratorzy pozostają nieznani. W pomoc przy nagraniach zaangażowane były osoby związane z fundacją Akcja Demokracja. W odpowiedzi przesłanej mediom zarząd fundacji poinformował: „Zrobiliśmy uprzejmość firmie, z którą stale współpracujemy i na tym skończyła się nasza rola”.
Firma, o której mowa, to Estratos Digital GmbH z siedzibą w Wiedniu. Podmiot ten jest częścią międzynarodowej grupy spółek, które operują również w Estonii i na Węgrzech. 80 proc. udziałów w Estratos należy do osób związanych z amerykańską Partią Demokratyczną, a 20 proc. do Węgrów wywodzących się z liberalnych środowisk.
Warto przeczytać: Bosak: Trzaskowski to większe zagrożenie dla Polski. Zachęcam do głosowania przeciwko niemu
Kresy.pl/YouTube
































