Narodowy Instytut Wolności domaga się od stowarzyszenia Roberta Bąkiewicza zwrotu blisko 400 tys. zł z grantu przyznanego w 2023 roku. Kontrola wykazała, że środki były wydatkowane niezgodnie z przeznaczeniem, a część działań w ogóle nie została wykonana. NIW zapowiedział administracyjne dochodzenie należności.
W marcu 2023 roku w Warszawie Narodowy Instytut Wolności przeprowadził kontrolę grantu przyznanego stowarzyszeniu Roty Marszu Niepodległości Roberta Bąkiewicza na projekt „Budowa zaplecza fundraisingowego Rot Marszu Niepodległości”, czego efektem stało się żądanie zwrotu blisko 400 tys. zł. Według ustaleń mediów kontrolerzy uznali, że środki były wydatkowane niezgodnie z przeznaczeniem, a część działań opisanych we wniosku o grant nie została w ogóle zrealizowana.
Może Cię zainteresować: Bąkiewicz z zarzutem i zakazem zbliżania się do polsko-niemieckiej granicy
W toku kontroli ustalono, że stowarzyszenie zleciło nagranie spotów promocyjnych za 55 tys. zł spółce należącej do Roberta Bąkiewicza. Spółka została zamknięta w czerwcu, już po kontroli. Według raportu spoty miały zachęcać do udziału w kampaniach społecznych, wolontariacie i filantropii na rzecz organizacji pozarządowych, jednak zamiast tego promowały działalność samego stowarzyszenia.
Kontrolerzy zwrócili uwagę także na wynajem lokalu w Białej Podlaskiej za 100 tys. zł od Fundacji Zabuże, założonej przez współpracownika Roberta Bąkiewicza Pawła Kryszczaka. Stowarzyszenie nie przedstawiło dowodów na prowadzenie tam jakichkolwiek działań, a w cytowanym raporcie zapisano, że „[…] wskazany na biuro adres jest domem prywatnym”. W sieci nie odnaleziono również informacji o działalności fundacji.
Paweł Kryszczak został ponadto zatrudniony jako ekspert ds. monitoringu mediów z wynagrodzeniem 26 tys. zł, jednak i w tym przypadku brakowało materiałów potwierdzających wykonanie prac opisanych we wniosku. Zastrzeżenia dotyczyły również drugiego wynajętego lokalu, który miał służyć spotkaniom ze zwolennikami stowarzyszenia. Kontrolerzy nie otrzymali informacji o terminach ani tematach spotkań, a przekazane zdjęcia okazały się pochodzić z innych miast i były dostępne w Internecie.
W ramach grantu miała też powstać nowa szata graficzna strony internetowej stowarzyszenia. Kontrolujący nie znaleźli dowodów wykonania tych prac, a na stronie brakowało informacji o zmianach realizowanych za środki publiczne. Stowarzyszenie nie okazało również potwierdzeń przelewów za rzekomo wykonane usługi.
Lista nieprawidłowości miała być znacznie dłuższa, a według raportu „istotne cele projektu” nie zostały zrealizowane. W cytowanych wnioskach pokontrolnych zapisano: „[…] zespół kontrolujący wzywa do zwrotu otrzymanej dotacji w kwocie 383 991,22 zł, jako dotacji wydatkowanej niezgodnie z przeznaczeniem, wraz z odsetkami liczonymi jak dla zaległości podatkowych […]”.
Robert Bąkiewicz na dzień publikacji artykułu nie odniósł się do stawianych mu zarzutów.
Kresy.pl/Onet
































