Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd nie będzie kontynuować prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, którą zapowiedziało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zmiany miały umożliwić przekształcanie nieprawidłowych umów cywilnoprawnych w etaty.
Donald Tusk poinformował, że rząd zakończył prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, uznając temat za definitywnie zamknięty. Projekt, nad którym rząd pracował od końca 2024 roku, został wcześniej przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów. Przygotowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zakładał nadanie inspektorom pracy kompetencji do administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych, w tym umów zleceń, o dzieło oraz kontraktów B2B, w umowy o pracę. Decyzja inspektora miała obowiązywać natychmiast, a pracodawca mógłby ją zaskarżyć dopiero w dalszym trybie odwoławczym.
Premier, uzasadniając wstrzymanie reformy, wskazywał na ryzyka dla gospodarki i rynku pracy. — „Przesadna władza urzędników, którzy decydowaliby o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy przez sporą liczbę ludzi. Tak wynika z mojej analizy”.
Stanowisko premiera ma znaczenie także w kontekście Krajowego Planu Odbudowy, w którym jednym z kamieni milowych zapisano wzmocnienie roli Państwowej Inspekcji Pracy w egzekwowaniu prawa pracy oraz ograniczanie segmentacji rynku. Decyzja rządu oznacza jednak, że te zapisy nie będą realizowane poprzez planowaną reformę kompetencji inspektorów.
Projekt zakładał także rozszerzenie zakresu informacji pozyskiwanych przez PIP z ZUS. Państwowa Inspekcja Pracy do tej pory nie mogła wchodzić do firmy, gdzie było np. 100 osób na umowę zlecenia, ponieważ tam nie ma pracodawcy, tylko zleceniodawca, a PIP może kontrolować tylko pracodawców. W ten sposób firmy unikały kontroli.
Reforma przewidywała również zwiększenie budżetu PIP w 2026 r. o co najmniej 10 proc. w porównaniu z bieżącym rokiem oraz zatrudnienie łącznie 360 nowych pracowników, w tym 190 w przyszłym r. i 170 w następnym. Projekt zakładał co najmniej dwukrotne podniesienie maksymalnej grzywny nakładanej przez inspektorów. Za zawarcie umowy cywilnoprawnej w warunkach właściwych dla stosunku pracy kara wzrośnie z przedziału 1–30 tys. zł do 2–60 tys. zł.
Z sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że ponad 60 proc. badanych opowiada się za przyznaniem inspekcji prawa do przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty w sytuacjach, gdy praca faktycznie ma charakter etatowy. Najwyższe poparcie dla takiego rozwiązania odnotowano wśród osób w wieku 50–59 lat oraz respondentów z wyższym wykształceniem.
Po decyzji premiera temat reformy nie zniknął jednak całkowicie z debaty politycznej. W środę marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zapowiedział rozmowę z Donaldem Tuskiem na temat przyszłości Państwowej Inspekcji Pracy oraz możliwe przedstawienie nowych propozycji przez Lewicę. Zastrzegł przy tym, że jego ugrupowanie nie traktuje decyzji premiera jako końca dyskusji, choć rząd na tym etapie nie planuje powrotu do wstrzymanego projektu.
Obecnie inspektor może wytoczyć powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy, a rozstrzygnięcie należy do sądu. W I półroczu 2025 r. skierowano 9 powództw w sprawie 9 osób, a tylko w jednym przypadku sąd ustalił stosunek pracy.






























