Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas Dolnośląskiego Kongresu Samorządowego poinformował, że „przemysł zbrojeniowy może stać się alternatywą dla wygaszanego górnictwa i jednym z filarów przyszłego rozwoju gospodarczego”.
W ramach rządowej decyzji o stopniowym zamykaniu sześciu kopalń w woj. śląskim w ciągu najbliższych dziesięciu lat przewidziano wygaszanie takich zakładów jak kopalnie Bobrek i Halemba. Koszt zamknięcia zakładów oszacowano w nowej wersji projektu na 9,125 mld zł W ramach nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa przewidziano pakiet wsparcia dla pracowników odchodzących z branży, którego celem jest łagodzenie skutków społecznych tej transformacji oraz umożliwienie nabycia nowych kompetencji przez górników z miast takich jak Katowice, Bytom, Ruda Śląska, Gliwice czy Łaziska Górne.
Może Cię zainteresować: Likwidacja polskich kopalń jeszcze przed 2035? Powodem unijne rozporządzenie
Podczas Dolnośląskiego Kongresu Samorządowego we Wrocławiu minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że przemysł zbrojeniowy może stać się alternatywą dla wygaszanego górnictwa i jednym z filarów przyszłego rozwoju gospodarczego, a transformacja regionów górniczych będzie opierać się zarówno na nowych inwestycjach w obronność, jak i na rozwoju energetyki jądrowej. W tym wystąpieniu Kosiniak-Kamysz wskazał, że rolę przemysłu zbrojeniowego widzi jako alternatywę dla przemysłu wydobywczego, który w najbliższych latach będzie stopniowo wygaszany, oraz zaznaczył, że rozbudowa krajowych zdolności produkcji obronnej ma tworzyć nowe miejsca pracy i stabilne zaplecze dla polskiej armii, a jednocześnie łagodzić skutki odchodzenia od węgla w regionach silnie uzależnionych od górnictwa.
W kontekście tych planów premier Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę na budowę elektrowni jądrowych, zarówno wielkoskalowych, jak i małych reaktorów SMR, a jako element tego procesu wicepremier podkreślił rolę koordynującego inwestycje ministra energii Miłosza Motyki, odpowiedzialnego za przygotowanie i nadzór nad projektami jądrowymi. Od dłuższego czasu w dyskusji o przyszłości regionów węglowych pojawia się koncepcja wykorzystania doświadczenia górników w innych gałęziach przemysłu, w której wskazuje się, że część kompetencji, takich jak obsługa specjalistycznych maszyn czy wysokie standardy bezpieczeństwa, mogłaby zostać przeniesiona do zakładów zbrojeniowych oraz do nowych inwestycji energetycznych, w tym projektów jądrowych, co miałoby ograniczyć społeczne koszty odchodzenia od węgla.
Czytaj: We Włocławku powstanie elektrownia atomowa SMR. Inwestycja Orlen i Synthos
Równolegle rząd od miesięcy podkreśla, że przemysł zbrojeniowy ma być jednym z głównych motorów polskiej gospodarki i jedną z kluczowych gałęzi przemysłu w nadchodzących latach, a Warszawa chce opierać modernizację armii na krajowych zakładach oraz stopniowo zwiększać udział krajowej produkcji w zamówieniach obronnych.
Podobne opinie przedstawiają przedstawiciele branży zbrojeniowej. Podczas konferencji w Tychach poświęconej budowie odporności miast eksperci podkreślali, że przemysł obronny stwarza znakomitą szansę na nowe zatrudnienie dla byłych górników, a firmy takie jak Grupa Ponar już inwestują w rozwój technologii zbrojeniowych, odpowiadając na potrzeby rosnących wydatków państwowych na obronność. W Łaziskach Górnych przykładem takiej działalności jest Centrum Badawczo-Rozwojowe Grupy Ponar, w którym park maszynowy i produkcja zostały dostosowane do potrzeb przemysłu zbrojeniowego.
„Już dziś jesteśmy przygotowani na przechodzenie części pracowników kopalń do obronności” — powiedział dr inż. Piotr Rosikowski, dyrektor Centrum Badawczo-Rozwojowego w Grupie Ponar, cytowany przez Portal Samorządowy. Zdaniem Rosikowskiego występują podobieństwa technologiczne w sprzęcie wojskowym i górniczym, dlatego przeszkolenie inżynierów jest łatwiejsze.
Wśród przywoływanych przykładów Rosikowski wskazał stosowany w górnictwie kombajn chodnikowy, w którym podwozie gąsienicowe jest zbliżone budową do rozwiązania użytego w armatohaubicy samobieżnej Krab. „Pancerne obudowy, trudne warunki pracy, konieczna dyspozycyjność i niezawodność tych maszyn – bo przecież ściana w kopalni „musi iść”” — mówił Rosikowski na konferencji. „Kiedy w 2022 r. wybuchła wojna w Ukrainie, po prostu mieliśmy gotowe produkty, bo zaryzykowaliśmy już kilkanaście lat temu. Znaleźliśmy elementy wspólne oraz wspomniane analogie pomiędzy sprzętem górniczym a obronnym” — mówił Rosikowski.
Kresy.pl/energetyka24.com/money.pl
































