Litwa, Łotwa i Estonia stoją przed problemem niskiego tempa przyrostu naturalnego i starzenia się społeczeństwa. W krajach tych problemem jest także emigracja zarobkowa, tylko w Estonii rekompensowana napływem imigrantów.
Litwa i Łotwa należą do krajów, które w naszym regionie wyludniają się najszybciej. W XXI wieku Łotwa straciła jedną piątą swojej populacji, liczba mieszkańców Litwy na początku 2016 roku wynosiła 2887 mln i była mniejsza o 32,7 tys. niż rok wcześniej. – alarmuje portal Forsal.
Trudna sytuacja demograficzna utrzymuje się także w Estonii, w której od kilku lat umiera więcej ludzi, niż się rodzi. Liczba ludności kraju nie zmienia się jednak znacząco dzięki dodatniemu saldu migracji. Jednak jak przewiduje cytowany przez Forsal Human Development Report 2016/2017, pod koniec tego stulecia liczba ludności Estonii ma wynieść zaledwie 900 tys. Obecnie kraj liczy ok. 1,3 mln mieszkańców.
Problem Łotwy jest także starzenie się społeczeństwa. Według prognoz już w 2030 roku przynajmniej co czwarty Łotysz będzie miał ponad 65 lat. Tempo przyrostu naturalnego może się nieco zwiększyć jedynie w razie powstrzymania emigracji zarobkowej młodych ludzi. Będzie o to trudno, pisze Forsal, szczególnie w biednych regionach, takich jak Łatgalia, gdzie miesięczny dochód na głowę wynosi zaledwie 283 euro a bezrobocie 17,4 proc.
Przypomnijmy, że niekorzystne prognozy demograficzne odnoszą się także do Polski. Według prognoz GUS za 13 lat dwie trzecie gmin w Polsce będzie w ponad 20 proc. zamieszkane przez osoby w wieku przekraczającym 64 lata. GUS podkreśla, że ubytki ludności będą dotyczyć głównie gmin wiejskich, a w mniejszym stopniu centrum miejskich. Prognoza wskazuje, że przemiany ludnościowe w najbliższych latach będą wpływać na pogłębianie się podziału kraju na „centra” i „peryferia”. Demografowie GUS-u podkreślają, że konieczne jest jak najszybsze podjęcie działań, które pozwolą na złagodzenie skutków przeobrażeń demograficznych i zapobieżenie marginalizacji ekonomicznej i społecznej znacznej części kraju.
CZYTAJ TAKŻE: Póki my żyjemy… – czyli o tym, jak demografia zmienia historię
Kresy.pl / Forsal































