Kopenhaga rozbudowuje potencjał obronny Grenlandii, rozmieszczając na wyspie m.in. samoloty patrolowe, a także dodatkowe okręty i lodołamacze zdolne do działań w Arktyce. Służby wywiadowcze ostrzegają przed rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji, która rozbudowuje swoje bazy na północy i zacieśnia współpracę z Chinami.

Dania przygotowuje się na ewentualny konflikt z Rosją na Grenlandii – poinformował 31 października Bloomberg. Duńskie służby wywiadowcze przyjęły w ostatnim roku bardziej ostrożne podejście, ostrzegając, że ryzyko eskalacji napięć z Moskwą w tym regionie jest najwyższe od wielu lat.

„Rozważamy scenariusz przyszłego zagrożenia, z którym będziemy musieli się zmierzyć” – powiedział agencji Søren Andersen, szef Połączonego Dowództwa Arktycznego w Grenlandii.

Według opublikowanych informacji, obawy dotyczące możliwego zagrożenia ze strony Rosji nasilają się w związku ze zmianą sytuacji u wybrzeży Norwegii, rosnącą współpracą Moskwy z Chinami w rejonie Cieśniny Beringa, doświadczeniami wyniesionymi z wojny na Ukrainie oraz wykorzystaniem tzw. floty cieni. Grenlandia jest przy tym postrzegana przez Kopenhagę jako kluczowy element bezpieczeństwa narodowego i sojuszniczego.

To właśnie te obawy skłoniły Danię do przeprowadzenia we wrześniu manewrów wojskowych na Grenlandii. Były to największe w historii kraju ćwiczenia na tej wyspie. W przeciwieństwie do ubiegłorocznych, skoncentrowanych głównie na operacjach ratowniczych i zadaniach cywilnych, tegoroczne manewry miały charakter stricte wojskowy i służyły sprawdzeniu gotowości bojowej.

Bloomberg zwraca uwagę, że Rosja rozbudowuje swój arsenał militarny, w tym flotę dziewięciu nowych okrętów podwodnych oraz czterech jednostek o napędzie atomowym typu Boriej-A. Andersen określił Federację Rosyjską jako „regionalne supermocarstwo w Arktyce” i ostrzegł, że po zakończeniu wojny Moskwa może skierować część swoich sił na północ, dostosowując nowoczesne technologie uzbrojenia do warunków arktycznych.

Przedstawiciele duńskiego rządu łączą również niedawne incydenty z udziałem bezzałogowych statków powietrznych na terytorium Danii z działalnością Rosji. Według materiałów agencji kraj ten ma być „celem” rosyjskich działań rozpoznawczych. Duńskie służby wywiadowcze ostrzegają, że w przypadku eskalacji Rosja mogłaby stanowić bezpośrednie zagrożenie dla NATO.

Wcześniej, 10 października, media informowały, że w obliczu gróźb ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczących przejęcia Grenlandii pod kontrolę Stanów Zjednoczonych, duńskie władze zapowiedziały przeznaczenie 8,5 miliarda dolarów na wzmocnienie obrony. Kopenhaga przedstawiła wówczas drugi pakiet wojskowy dla Arktyki, z czego 4 miliardy dolarów mają zostać przeznaczone na „ochronę Arktyki”.

Pakiet obejmuje zakup lub leasing dwóch nowych okrętów arktycznych, samolotów patrolowych do wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych, dronów oraz lodołamaczy zdolnych do działania w trudnych warunkach północnych. Pozostałą część środków Dania planuje przeznaczyć na zakup od Stanów Zjednoczonych 16 myśliwców F-35.

Niedawno norweski minister obrony Tore O. Sandvik ocenił, że Rosja koncentruje siły na Półwyspie Kolskim, rozwijając zdolności nuklearne i podwodne. Wskazał na ryzyko zablokowania szlaków zaopatrzeniowych NATO przez kontrolę Przełęczy Niedźwiedziej i luki GIUK. Półwysep Kolski, położony na północno-zachodnich rubieżach Rosji w obrębie koła podbiegunowego, od lat pozostaje zapleczem Floty Północnej, a obecnie służy również testowaniu nowych systemów uzbrojenia.

Oslo zwraca uwagę na dwa newralgiczne korytarze morskie. Pierwszym jest Przełęcz Niedźwiedzia, czyli odcinek między norweskim lądem a Svalbardem, którym rosyjskie jednostki wychodzą na Atlantyk. Drugim pozostaje luka GIUK, strategiczny układ przesmyków między Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią, kluczowy dla kontroli ruchu na Północnym Atlantyku.

Międzynarodowe redakcje ujawniły w październiku istnienie „Harmonii” — rosyjskiej sieci urządzeń podmorskich w Morzu Barentsa, działającej na rzecz monitorowania ruchu okrętów NATO. Sieć sonarów, światłowodów i radiolatarni została rozmieszczona na głębokości 80 m w pasie od rejonu Murmańska przez archipelag Nowa Ziemia aż po wyspy Ziemi Franciszka Józefa. Rozwiązanie ma umożliwiać kontrolę kluczowego akwenu, gdzie stacjonuje znaczna część rosyjskiego potencjału jądrowego.

W materiale zwrócono uwagę, że „Harmonia” opiera się na sonarach pasywnych zdolnych do wykrywania dźwięków emitowanych przez zanurzone jednostki. Zastosowane podejście przywodzi na myśl amerykański system SOSUS, który od dziesięcioleci wspiera państwa NATO w śledzeniu ruchów okrętów przeciwnika.

Kresy.pl/Bloomberg

Tagi: , , , ,
forma płatności