CIA zamieściła w mediach społecznościowych perskojęzyczne wskazówki dla osób w Iranie, które chcą bezpiecznie skontaktować się z agencją. Komunikat pojawił się w czasie przygotowań do rozmów USA–Iran w Genewie.
Jak 25 lutego doniósł Reuters – Centralna Agencja Wywiadowcza Stanów Zjednoczonych opublikowała w mediach społecznościowych nowe instrukcje w języku perskim dla Irańczyków, którzy chcą bezpiecznie skontaktować się ze służbami wywiadowczymi. Działania rekrutacyjne CIA zbiegły się w czasie z masowym rozmieszczeniem amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie, gdy prezydent Donald Trump może wydać rozkaz zaatakowania Iranu, jeśli organizowane w czwartek rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie programu nuklearnego Teheranu nie doprowadzą do porozumienia.
CIA opublikowała wiadomości w języku perskim na swoich kontach w serwisach X, Instagram, Facebook, Telegram i YouTube. Agencja w przeszłości w podobny sposób pozyskiwała osoby w Chinach, Korei Północnej i Rosji.
W treści instrukcji CIA wezwała osoby chcące nawiązać kontakt, aby „podjęli odpowiednie działania” w celu ochrony siebie przed podjęciem decyzji o nawiązaniu kontaktu oraz aby unikali korzystania ze służbowych komputerów i telefonów. „Jeśli to możliwe, użyj nowego, jednorazowego urządzenia” i „bądź świadomy swojego otoczenia i tego, kto może widzieć twój ekran lub wykonywać twoją czynność”. W tym samym komunikacie agencja wskazała, że osoby nawiązujące kontakt powinny podać swoją lokalizację, imię i nazwisko, stanowisko oraz „dostęp do informacji lub umiejętności, które mogą zainteresować naszą agencję”.
W dalszej części instrukcji CIA zaleciła korzystanie ze zaufanej wirtualnej sieci prywatnej „która nie ma siedziby w Rosji, Iranie lub Chinach” albo z sieci Tor, która szyfruje dane i ukrywa adres IP użytkownika. CIA odmówiła komentarza, a delegacja Iranu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych nie odpowiedziała natychmiast na prośbę o komentarz.
Działania CIA nastąpiły po wznowieniu protestów w Iranie. Kilka dni wcześniej studenci irańskich uniwersytetów zorganizowali nowe demonstracje antyrządowe, podczas których, według dostępnych nagrań, dochodziło do starć z sympatykami władz w Teheranie.
Donald Trump już w styczniu wyrażał poparcie dla protestujących, zapewniając, że „pomoc nadchodzi”. Zamieszki uliczne wybuchły ponownie po pojawieniu się informacji o mobilizacji sił USA w rejonie Bliskiego Wschodu.
Rozmowy amerykańsko-irańskie w Genewie
W czwartek w Genewie, w ambasadzie Omanu, rozpoczęła się trzecia runda rozmów irańsko-amerykańskich z udziałem omańskich mediatorów, skoncentrowana na irańskim programie jądrowym oraz na zniesieniu sankcji przez Stany Zjednoczone. Poprzednie spotkanie w tym formacie odbyło się 17 lutego.
Iran reprezentuje minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, a stronę amerykańską specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff oraz Jared Kushner. Do negocjacji ma dołączyć także szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi.
Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian przed rozpoczęciem spotkania oświadczył, że Teheran widzi szansę na pomyślny wynik kolejnego etapu negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego. „Jeśli chodzi o rozmowy, widzimy dobre perspektywy, jutro na spotkaniu, które dr Araqchi odbędzie w Genewie… staraliśmy się, pod przewodnictwem Najwyższego Przywódcy, zarządzać tym procesem, aby wyjść z sytuacji bez wojny i bez pokoju” – powiedział Pezeshkian w komentarzu opublikowanym przez państwowe media.
Waszyngton ma przedstawiać postulaty gospodarcze wykraczające poza samą kwestię sankcji, obejmujące otwarcie irańskiej gospodarki dla amerykańskich inwestorów, w tym dostęp do złóż ropy oraz metali rzadkich, w tym litu. Kolejnym żądaniem jest zakup amerykańskich samolotów na potrzeby irańskiego ruchu cywilnego, a Teheran ma być skłonny przystać na ten element.
Największą rozbieżnością pozostaje program rakietowy Iranu. Teheran nie chce rezygnować z rozwijania i produkcji rakiet balistycznych o zasięgu do 3 tys. km, zdolnych dosięgnąć terytorium Izraela. „To duży problem” — stwierdził sekretarz stanu USA Marco Rubio. Dodał, że rozmowy na ten temat mogą zostać podjęte poza czwartkowymi rozmowami w Genewie.
Waga spotkania w Genewie jest łączona z ryzykiem dalszej destabilizacji regionu, w którym w ostatnich tygodniach narastało napięcie wraz z koncentracją wojsk USA na Bliskim Wschodzie i zapowiedziami możliwych działań w razie braku ustępstw Teheranu w sprawach nuklearnych. „Ta runda negocjacji będzie decydująca. Jeśli Iran nie okaże wystarczającej woli do zawarcia kompromisu, a Stany Zjednoczone do poluzowania sankcji, sprawy mogą wymknąć się spod kontroli” — mówi ekspert z brytyjskiego think-tanku Chatham House Sanam Vakil.
Na tle tych ostrzeżeń pojawiają się też oceny konsekwencji ewentualnej eskalacji militarnej. Gen. David Petreus, głównodowodzący amerykańskimi wojskami w Iraku i Afganistanie, ostrzegł przed konfliktem z Iranem. Według niego wojna może być „długa i destrukcyjna” i kosztować będzie życie wielu ludzi — przestrzegł generał.
Rośnie presja militarna
Jednocześnie Stany Zjednoczone rozbudowują swój potencjał militarny na Bliskim Wschodzie przed ewentualnymi atakami na Republikę Islamską, a Iran zapowiedział, że w razie ataku uderzy w amerykańskie bazy w regionie. Rozmowy w Genewie mają odbywać się w momencie, gdy Marynarka Wojenna USA zacumuje największy lotniskowiec USS Gerald R. Ford w bazie NATO na greckiej wyspie Krecie, w drodze na Bliski Wschód. USS Gerald Ford może przenosić ponad 75 samolotów wojskowych, w tym F/A-18 Super Hornet i E-2 Hawkeye.
Oprócz niego Waszyngton dysponuje już w regionie kolejnym lotniskowcem – USS Abraham Lincoln, 10 niszczycielami i trzema okrętami walki przybrzeżnej, twierdzi Euronews. W ostatnich latach rzadko zdarza się, by na Bliskim Wschodzie przebywały aż dwa amerykańskie lotniskowce.
Dodatkowo według analizy „Washington Post” Stany Zjednoczone od połowy lutego relokowały ponad 150 samolotów do baz w Europie i na Bliskim Wschodzie. Eksperci oceniają, że skala ruchów może oznaczać przygotowanie do różnych wariantów działań wobec Iranu.
Stany Zjednoczone przyznały, że doprowadziły do niedoboru dolarów amerykańskich w Iranie, co miało poważne konsekwencje gospodarcze, w tym upadek jednego z największych irańskich banków w okresie poprzedzającym grudniowe protesty uliczne.
Kresy.pl/Reuters






























