Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Szef niemieckiej dyplomacji wyraził sprzeciw wobec próby wojskowego zajęcia części terytorium Libanu przez Izrael, ale zrobił to w sposób, który nie wywiera presji na natychmiastowe przerwanie przez Izraelczyków działań zbrojnych.
„Stanowisko rządu federalnego [Niemiec] jest jasne: odrzucamy stałą obecność wojsk izraelskich na terytorium Libanu. Nie wolno również uniemożliwiać ludności cywilnej powrotu do miejsc, w których mieszka” – powiedział minister spraw zagranicznych RFN Martin Giese na konferencji prasowej w Berlinie, jak przytoczył w poniedziałek portal Middle East Monitor.
Wypowiedzi Giesego zostały podkreślone przez rzecznika rządu Stefana Korneliusa, który powtórzył niemieckie „poparcie dla integralności terytorialnej Libanu”. Zwrócić uwagę trzeba jednak na przymiotnik "stała" w wypowiedzi szefa niemieckiej dyplomacji, co osłabia wymiar sprzeciwu wobec bieżących działań zbrojnych Izraelczyków w Libanie.
Stany Zjednoczone i Iran zakończyły w poniedziałek pierwszą rundę rozmów wysokiego szczebla w Bürgenstock w Szwajcarii. Katar i Pakistan, występujące jako mediatorzy, poinformowały o „zachęcającym postępie” i zapowiedziały dalsze rozmowy techniczne.
Negocjacje odbyły się w ramach szczytu Lake Lucerne Summit, z udziałem przedstawicieli USA, Iranu, Kataru i Pakistanu. Jak przekazało katarskie MSZ we wspólnym komunikacie z Pakistanem, pierwsza sesja rozmów zakończyła się w „pozytywnej i konstruktywnej atmosferze”.
Mediatorzy poinformowali, że strony uzgodniły utworzenie mechanizmu dalszych rozmów technicznych. Ustalono także powołanie Komitetu Wysokiego Szczebla, który ma sprawować polityczny nadzór nad mediacją. Główni negocjatorzy mają regularnie składać mu sprawozdania.
Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin stwierdził, że polityka Polski wobec Ukrainy coraz bardziej przypomina zachowanie Rosji. Ukraiński dyplomata ocenił, że Warszawa może próbować wykorzystać spory historyczne jako warunek w procesie akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.
O wypowiedzi Klimkina poinformowała w poniedziałek agencja UNIAN, powołując się na jego komentarz dla LIGA.net. Były szef ukraińskiej dyplomacji odniósł się do sporu wokół odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Według Klimkina obecny prezydent Polski nie zrezygnuje z twardej linii wobec Ukrainy. Były minister przekonuje, że sprawa może wywołać negatywną reakcję części przywódców państw Unii Europejskiej, a jednocześnie wzmocnić środowiska „prorosyjskie w Europie”.
W niedzielę odbyła się druga tura wyborów prezydenckich w Kolumbii. Wstępne wyniki wskazują na minimalne zwycięstwo sympatyzującego z Donaldem Trumpem ultraliberała.
Strona kolumbijskiej komisji wyborczej wskazuje, że przeliczono już 99,99 proc. głosów. Prywatny przedsiębiorca i zwolennik radykalnej liberalizacji kolumbijskiej gospodarki Abelardo de la Espriella wygrywa z wynikiem 49,66 proc. oddanych głosów. Lewicowiec Ivan Cepeda, popierany przez ustępującego prezydenta Gustavo Petro ma natomiast 48,7 proc. Różnica między nimi wynosi obecnie zaledwie 251 tys. głosów w warunkach, gdy oddano ich łącznie 25,6 milionów.
Cepeda to wieloletni senator z ramienia kolejnych lewicowych partii. Jest synem przewodniczącego Komunistycznej Partii Kolumbii zastrzelonego w 1994 roku przez wojskowych. Studiował w komunistycznej Bułgarii, co przyczyniło się do zmiany jego poglądów. Pozostaje jednak lewicowcem, popierając rozbudowane programu socjalne, reformę systemu służby zdrowia i systemu emerytalnego w kierunku większego egalitaryzmu oraz proponuje reformę rolną.
Do zdarzenia doszło 6 czerwca na Drodze Krajowej nr 92 w kierunku Pniew (woj. wielkopolskie). Kierujący Skodą Octavią Ukrainiec jechał pod prąd, stwarzając poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Policja poinformowała o sprawie w piątkowym komunikacie.
Trzy tygodnie po wyborach parlamentarnych w Etiopii publikuje się ich wstępne wyniki. Według nich miażdżące zwycięstwo odniosła Partia Dobrobyt premiera Abiya Ahmeda.
Według wstępnych danych partia rządząca zdobyła 438 na 501 wybieranych miejsc w Izbie Reprezentantów Ludowych, izbie niższej etiopskiego parlamentu, jak podał w poniedziałek portal BBC. Ahmed będzie mógł być więc bez problemu kolejny raz zaprzysiężony na premiera drugiego pod względem zaludnienia państwa Afryki.
49-latek po raz pierwszy doszedł do władzy w 2018 roku, w trakcie antyrządowych protestów. Już rok później otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za wstrzymanie konfliktu zbrojnego z Erytreą, która powstała poprzez secesję wobec Etiopii.
Talibowie wyłączają internet – twierdzi BBC