Trump zapowiedział w sobotę, że wyśle wojska do miast Portland w stanie Oregon, „upoważniając do użycia pełnej siły, jeśli to konieczne”. To kolejny ruch tego rodzaju ze strony amerykańskiego prezydenta.
Trump napisał w sobotę na portalach społecznościowych, że polecił Departamentowi Obrony „zapewnienie wszystkich niezbędnych żołnierzy do ochrony Portland, spustoszonego wojną”. Uzasadnił taki krok koniecznością ochrony placówek Urzędu Imigracyjno-Celnego USA, które, jak opisał, są „oblężone przez ataki ze strony Antify i innych terrorystów krajowych”, jak zrelacjonowała France24.
Czytaj także: Trump określił Antifę jako terrorystów
Tak daleko posunięte sformułowania amerykańskiego prezydenta padły w kontekście środowego ostrzelania snajperskiego kwatery Urzędu Imigracyjno-Celnego (ICE) w Dallas, w Teksasie, którego pociągnęło za sobą ofiary śmiertelne.
Wcześniej Trump groził wysłaniem Gwardii Narodowej do Chicago, ale nie zrealizował tego zamiaru. Do Memphis w stanie Tennessee ma zostać wysłanych jedynie około 150 żołnierzy, znacznie mniej niż wysłano do Dystryktu Kolumbii lub do Los Angeles w odpowiedzi na protesty imigracyjne.
Obiekt ICE w Portland był celem częstych demonstracji, które czasami kończyły się gwałtownymi starciami. Kilku agentów federalnych zostało rannych, a kilku protestujących oskarżono o napaść w czasie manifestacji pod urzędem, jak podała France24.
„Wyruszymy tam i przeprowadzimy sporą akcję przeciwko tym ludziom w Portland” – skomentował Trumo, nazywając lewicowych aktywistów w mieście „zawodowymi agitatorami i anarchistami”.
„Podobnie jak inni burmistrzowie w całym kraju, nie prosiłem o interwencję federalną i jej nie potrzebuję” – burmistrz Portland, Keith Wilson przekazał w oświadczeniu wydanym po wpisie Trumpa. Wilson stwierdził, że jego miasto chroniło wolność słowa, „reagując na sporadyczne akty przemocy i zniszczenia mienia”.
france24.com/kresy.pl
































