Na początku marca w San Martín w północnym Ekwadorze zniszczono gospodarstwo, które władze przedstawiały jako bazę zbrojnej grupy związanej z handlem narkotykami. Akcję poprzedziło pobicie pracowników i podpalenie zabudowań. Sprawa trafiła do Organizacji Narodów Zjednoczonych, a organizacje praw człowieka domagają się niezależnego śledztwa – pisze The New York Times.
6 marca rzecznik Pentagonu Sean Parnell ogłosił, że Stany Zjednoczone „podjęły ukierunkowane działania” przeciwko „siatkom narkotykowo-terrorystycznym” w Ekwadorze we współpracy z siłami bezpieczeństwa tego kraju. W opublikowanym w internecie nagraniu widoczna była eksplozja, która uderzyła w nadrzeczny teren i wzniosła w powietrze gęste słupy dymu.
Under the leadership of President Trump and Secretary Hegseth, the Department is uniting partners across the Western Hemisphere to detect, disrupt, and destroy designated terrorist organizations that fuel violence and corruption.
We commend President Noboa, the Government of… pic.twitter.com/vlhSB4BGKO
— Sean Parnell (@SeanParnellASW) March 6, 2026
Do nagrania odniósł się sekretarz obrony USA Pete Hegseth. „Bombardujemy terrorystów narkotykowych także na lądzie” — powiedział sekretarz obrony USA Pete Hegseth, nawiązując do wcześniejszych ataków armii USA na domniemane statki przemytnicze narkotyków na Morzu Karaibskim i Oceanie Spokojnym.
W pierwszych dniach marca, według relacji świadków, ekwadorscy żołnierze pojawili się na farmie śmigłowcem. Pracownicy gospodarstwa relacjonowali, że 3 marca zostali przesłuchani, pobici kolbami karabinów, a następnie część zabudowań oblano benzyną i podpalono. Trzej pracownicy zeznali, że zostali „duszeni” i poddani „wstrząsom elektrycznym”, zanim odzyskali wolność.
Trzy dni później śmigłowce wojskowe wróciły nad gospodarstwo i zrzuciły ładunki wybuchowe na to, co pozostało z budynków. To właśnie ten atak został zarejestrowany na nagraniu, które później rozpowszechniali przedstawiciele USA i Ekwadoru jako dowód zniszczenia bazy bojowników Comandos de la Frontera.
Po wizycie na miejscu i rozmowach z właścicielem, pracownikami oraz mieszkańcami ustalono, że zniszczony obiekt miał być niewielką farmą mleczarsko-bydlęcą. Właściciel gospodarstwa, 32-letni ojciec dwójki dzieci, oświadczył, że kupił 350-akrową nieruchomość około sześć lat wcześniej i hodował tam około 50 krów. Przedstawił też dokumenty dotyczące nieruchomości oraz fotografie wykonane przed jej zniszczeniem.
Do oskarżeń władz odniósł się właściciel gospodarstwa. „To skandal. To kłamstwo, że 50 osób tu trenowało. Gdzie oni będą trenować? Tu, na otwartej przestrzeni? To nie ma sensu” — powiedział właściciel farmy Miguel.
Opisując stan gospodarstwa przed atakiem, wskazał: „Wszędzie, gdzie spojrzysz, widzisz zwierzęta: krowy, które doję, cielęta, konie” — powiedział właściciel. Twierdził również, że w wyniku operacji zniszczono magazyny sprzętu, stację serowarską i kurnik.
Mieszkańcy San Martín zaprzeczyli obecności kilkudziesięciu uzbrojonych mężczyzn na terenie farmy. Na miejscu znaleziono ruiny drewnianych budynków, szczątki sprzętu rolniczego i martwe ptaki. Według relacji miejscowych działania te miały być częścią szerszej, kilkudniowej operacji, w ramach której wcześniej spalono także dwa opuszczone domy w pobliżu, a następnie zrzucono ładunki wybuchowe na kolejny budynek.
Władze Ekwadoru utrzymywały, że nieruchomość była wykorzystywana przez grupę zbrojną do przechowywania broni, odpoczynku i szkolenia około 50 handlarzy narkotyków. Przekazano również, że na miejscu odnaleziono broń oraz „dowody nielegalnej działalności”, jednak materiałów tych nie ujawniono opinii publicznej.
Do sytuacji odniosła się María Espinosa, prawniczka zajmująca się prawami człowieka. „Nie pojawił się ani jeden urzędnik państwowy, aby potwierdzić, co się stało” — powiedziała prawniczka zajmująca się prawami człowieka María Espinosa.
W następstwie zniszczenia gospodarstwa koalicja ekwadorskich organizacji praw człowieka złożyła skargę do Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz do władz państwowych. Aktywiści określili działania wojska jako atak na ludność cywilną i wezwali do przeprowadzenia niezależnego śledztwa.
W komunikacie władz Ekwadoru zaznaczono, że podczas operacji siły bezpieczeństwa korzystały z amerykańskiego „wywiadu i wsparciu”. Według relacji dotyczących przebiegu zdarzeń siły amerykańskie nie brały bezpośredniego udziału w samym ataku, lecz udostępniły śmigłowiec, którym 3 marca przetransportowano ekwadorskich żołnierzy na miejsce.
Do charakteru operacji odniosła się rzeczniczka Pentagonu Kingsley Wilson. „Ze względu na bezpieczeństwo operacji nie będziemy omawiać konkretnych taktyk ani szczegółów dotyczących celów” — powiedziała rzeczniczka Pentagonu Kingsley Wilson. Wcześniej wskazała, że atak z 6 marca przeprowadzono „wspólnie” z władzami Ekwadoru w celu walki z „sieciami karteli”, które „zagrażają stabilności naszej półkuli”.
W marcu Dowództwo Południowe Stanów Zjednoczonych ogłosiło rozpoczęcie wspólnych operacji amerykańskich i ekwadorskich przeciwko kartelom narkotykowym w tym południowoamerykańskim państwie. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych przez SOUTHCOM widoczna była grupa żołnierzy wsiadających do śmigłowca.
Czytaj: Pentagon: ataki na łodzie przemytników to „dopiero początek”. Możliwe użycie wojsk lądowych
Na początku 2025 roku prezydent USA Donald Trump ogłosił zaostrzenie działań przeciwko handlowi narkotykami, uznając kilka karteli latynoamerykańskich za organizacje terrorystyczne i zezwalając na użycie siły militarnej przeciwko nim. Od września 2025 roku na Karaibach zatonęło ponad 40 łodzi podejrzanych o transport narkotyków, a w wyniku tych operacji zginęło ponad 150 osób.
W ostatnich latach Ekwador, liczący prawie 20 mln mieszkańców, stał się jednym z głównych eksporterów kokainy, a działalność lokalnych gangów narkotykowych doprowadziła do wzrostu przemocy. W pobliżu górzystej granicy kraju działają również uzbrojone grupy kolumbijskie.
Kresy.pl/The New York Times






























