Siły Obronne Trynidadu i Tobago zostały postawione w stan najwyższej gotowości operacyjnej. Wszyscy żołnierze oraz oficerowie Straży Przybrzeżnej otrzymali rozkaz powrotu do swoich baz do godzin wieczornych. „To nie są ćwiczenia” – głosiła wiadomość, w której nakazano żołnierzom skontaktowanie się z rodzinami i przygotowanie na ewentualną kwarantannę.
Jak podał dziennik „The Express”, rozkaz objął wszystkie formacje TTDF i został wydany w czwartek rano. Żołnierze mieli stawić się w czterech głównych bazach wojskowych – Cumuto, La Romaine, Chaguaramas i Long Circular. Funkcjonariusze Straży Przybrzeżnej otrzymali polecenie udania się do zatoki Staubles, na przylądek Galeota i do kompleksu bezpieczeństwa Cedros.
Zgodnie z zarządzeniem wszyscy żołnierze służby czynnej zobowiązani są stawić się do godzin wieczornych, a zbiórka ogólna ma rozpocząć się o godz. 18.30. Osoby przebywające na przesiedleniu, w okresie przedemerytalnym lub na zwolnieniu lekarskim mają pozostać w swoich miejscach zamieszkania w gotowości, natomiast żołnierze na urlopie rocznym powinni być przygotowani do natychmiastowego wykonania dalszych rozkazów.
Według informacji „The Express”, o godz. 11.00 odbyło się spotkanie dowódcy pułku z wyższymi oficerami i dowódcami batalionów, które miało zakończyć się wczesnym popołudniem. „Po zakończeniu tego spotkania będziemy wiedzieć więcej” – przekazało źródło zbliżone do struktur wojskowych.
Przedstawiciele armii określili wprowadzenie stanu najwyższej gotowości jako działanie zapobiegawcze, mające przygotować siły na ewentualne zakłócenia w regionie lub w kraju. Gazeta „Miami Herald” informowała wcześniej, że amerykańscy urzędnicy uznali możliwość ataku lądowego na Wenezuelę w ciągu kilku godzin lub dni. Źródła wojskowe nie potwierdziły jednak, czy alert w Trynidadzie i Tobago ma związek z tymi doniesieniami.
Źródła wojskowe podkreśliły, że ogłoszenie pierwszego stopnia gotowości nie musi oznaczać bezpośredniego zagrożenia, lecz stanowi wyraz determinacji rządu, by zapewnić szybkie reagowanie w sytuacji kryzysowej. „To działanie proaktywne” – powiedział jeden z oficerów. „Przygotowuje się, zanim sytuacja się rozwinie, a nie później”.
Decyzja władz wojskowych zapadła w kontekście rosnącego napięcia w południowej części Karaibów. Według doniesień „The Wall Street Journal” z 30 października – Stany Zjednoczone rozważają uderzenia w cele wojskowe w Wenezueli. Administracja Donalda Trumpa zidentyfikowała w Wenezueli cele wojskowe wykorzystywane do przemytu narkotyków. Ewentualne ataki miałyby stanowić ostrzeżenie dla Nicolása Maduro i wywrzeć presję na jego rezygnację.
Jeden z rozmówców gazety ujawnił, że wśród rozważanych celów znajdują się porty i lotniska kontrolowane przez wojsko, które mogą być wykorzystywane do przemytu narkotyków. Wymienił również obiekty marynarki wojennej oraz pasy startowe, które mają odgrywać rolę w tym procederze.
W zeszłym tygodniu administracja Donalda Trumpa rozmieściła na Karaibach grupę lotniskowca USS Gerald R. Ford, znacząco wzmacniając siły USA w regionie. Ponadto Trump apowiedział rozszerzenie działań przeciw kartelom narkotykowym na ląd.
Wcześniej Waszyngton zapowiedział również, że Centralna Agencja Wywiadowcza otrzymała uprawnienia do prowadzenia tajnych operacji w Wenezueli.
Rząd USA zarzuca prezydentowi Maduro bezpośredni udział w handlu narkotykami i twierdzi, że „opróżnia więzienia i ośrodki dla obłąkanych”, kierując przestępców do Stanów Zjednoczonych. Po objęciu urzędu po raz drugi uznał Tren de Aragua za organizację terrorystyczną i odebrał ponad 100 tys. Wenezuelczyków prawo do legalnego pobytu w USA.
Ze względu na powyższe oskarżenia, Trump ogłosił nagrodę w wysokości 50 mln dolarów za ujęcie Maduro. Od kilku tygodni amerykańskie siły operujące u wybrzeży Wenezueli przeprowadzają działania wymierzone w łodzie motorowe podejrzewane o przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
Kresy.pl/trinidadexpress.com
































