Infografika Siergieja Gorbaczowa.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej a także 15 państw członkowskich, w tym Polski, odbyli we wtorek spotkanie z delacją talibańskich władz Afganistanu.
Spotkanie miało jeden głównym temat. Deportacje do ojczyzny nielegalnych migrantów z Afganistanu, „którzy dopuścili się poważnych przestępstw lub stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa” w państwach UE, jak poinformował rzecznik Komisji Europejskiej w specjalnym oświadczeniu. Kraje europejskie często nie są w stanie repatriować tych osób, ponieważ władze Afganistanu nie przyjmują ich z powrotem, jak wyjaśnił relacjonujący spotkanie portal Euronews.
Spotkaniu współprzewodniczyła Szwecja, jeden z krajów o największej populacji imigrantów z Afganistanu w proporcji do autochtonicznych mieszkańców. Odbyło się ono poza siedzibą Komisji i miało charakter ściśle techniczny z powodu braku formalnego uznania władz talibów ustanowionych po ponownym zdobyciu przez nich Kabulu w sierpniu 2021 roku.
Według ukraińskiego prezydenta Białoruś wyłączyła przekaźniki wykorzystywane do sterowania rosyjskimi dronami. Wcześniej Zełenski wysunął ultimatum wobec Mińska, grożąc atakiem na obiekty w przypadku ich niedezaktywacji.
W czwartek Wołodymyr Zełenski powiedział, że Białoruś 22 czerwca wyłączyła przygraniczne urządzenia wykorzystywane do sterowania i korygowania ataków dronowych. 19 czerwca Ukraina postawiła tygodniowe ultimatum na usunięcie rosyjskich przekaźników. Zełenski ostrzegł wówczas, że w przypadku braku reakcji, ukraińskie siły samodzielnie usuną cele.
Białoruskie media państwowe nie potwierdziły wersji Zełenskiego ani o istnieniu na terytorium Białorusi przekaźników wykorzystywanych przez rosyjskie drony, ani o ich wyłączeniu..
Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KIIS) przeprowadził wśród mieszkańców Ukrainy sondaż pytając o to, czy powinna się ona liczyć z Polską, kształtując swoją politykę historyczną.
Jak zrelacjonował w środę portal telewizji Polsat News 57 proc. ukraińskich respondentów uznało, że "każdy kraj może mieć własne spojrzenie na historię i nie powinien ingerować w to, jak widzi ją inny kraj". Natomiast 33 proc. zapytanych odpowiedziało, odnosząc się do Polski, że "oba kraje powinny dążyć do wspólnego spojrzenia na wspólną historię poprzez wzajemne kompromisy i we wspólnych komisjach historyków, a nie polityków".
4 proc. badanych wybrało odpowiedź, że "Polska powinna zmienić swoje stanowisko i zacząć przestrzegać ukraińskiej interpretacji wspólnej historii". 1 proc. pytanych oceniło natomiast, że "Ukraina powinna spełnić wszystkie wymagania Polski i ogólnie przestrzegać polskiej interpretacji wspólnej historii".
Teheran będzie wydawał swoje dochody z ropy naftowej według własnego uznania, powiedział rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych na kontrę do Donalda Trumpa.
„W odniesieniu do zamrożonych aktywów podejmiemy decyzje korzystne dla naszego kraju” – powiedział rzecznik MSZ Iranu, Esmaeil Baghei, którego słowa zacytowała we wtorek agencja informacyjna Interfax. W ten sposób odniósł się do deklaracji prezydenta USA o tym, że pieniądze jakie Irańczycy pozyskają przez sprzedaż swojej ropy i produktów naftowych, zwolnionych wczoraj przez USA z sankcji, mają zostać wydane na zakup amerykańskich produktów rolno-spożywczych.
Komentując słowa Trumpa dotyczące zakupów od amerykańskich rolników, Baghei powiedział „To ciekawe, że filozofia i cel wojny – zniszczenie irańskiej cywilizacji i upadek Iranu – zostały przekształcone w wzbogacenie amerykańskich rolników” - zacytowała agencja informacyjna Interfax. Nawiązał wyraźnie do kwietniowych gróźb amerykańskiego prezydenta, który straszył, że "cała ta cywilizacja umrze dziś w nocy i nigdy nie zostanie przywrócona".
Ministerstwo Obrony Ukrainy przedstawiło reformę służby wojskowej, ale wielu żołnierzy nie widzi w niej realnej drogi wyjścia z armii. Według „Ukraińskiej Prawdy” największe kontrowersje budzi brak jasnej daty zwolnienia ze służby oraz konieczność podpisania nowych kontraktów przez osoby walczące od lat. (more…)
Unia Europejska przekaże Mołdawii środki w łącznej wysokości ponad pół miliarda euro w ramach przedakcesyjnych funduszy dla państwa negocjującego właśnie dołączenie do wspólnoty.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej zauważyła, że Mołdawia poczyniła postępy we wdrażaniu wymaganych przez UE reform, co pozwoliło na wydzielenie 504 mln euro z unijnego Planu Wzrostu właśnie dla tego państwa. Ma szanse na niemal identyczną sumę pieniędzy jeśli wdroży kolejne zaplanowane zmiany jeszcze przed końcem bieżącego roku, jak podała agencja informacyjna Moldpres.
„Zasada jest bardzo prosta: reformy przybliżają Mołdawię do jednolitego rynku, tworzą równe warunki działania dla wszystkich, a reformom towarzyszą znaczące inwestycje europejskie. Jedna liczba mówi sama za siebie: Mołdawia zrealizowała 93 proc. reform w ramach Planu Wzrostu" - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskie, Ursula von der Leyen na poniedziałkowym szczycie UE-Mołdawia. Na konferencji prasowej towarzyszyła jej prezydent tego państwa Maja Sandu oraz przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.






























