Gruzińska opozycja zawiesiła akcje protestacyjne i blokadę dworca kolejowego w Tbilisi. Liderzy opozycji zapowiadają, że będą czekać na reakcje władz. Ich zdaniem, jeśli nie zostaną podjęte rozmowy o dymisji prezydenta Micheila Saakaszwilego może w Gruzji dojść do niekontrolowanych rozruchów.
Opozycja protestuje już ponad miesiąc a wczoraj wprowadziła na ulice około 60 tysięcy swoich zwolenników.
Na dworcu kolejowym w Tbilisi nie ma już ani jednego zwolennika opozycji. W nocy przez trzy godziny opozycjoniści uniemożliwiali ruch pociągów. Kilkaset osób wciąż blokuje wejście do budynku parlamentu. Przed gmachem stoją foliowe domki symbolizujące więzienne cele, w których od ponad miesiąca koczują opozycjoniści.
Liderzy ugrupowań opozycyjnych zapowiedzieli, że będą kilka dni czekać na reakcję władz. „Jeśli władze nie zaczną z nami rozmawiać będziemy mieli prawo do radykalizacji naszych akcji protestacyjnych” – powiedział dziennikarzom Eka Beselija z ruchu „Zjednoczona Gruzja”. Na dzisiejszy wieczór zapowiedziano spotkanie części opozycyjnych liderów ze swoimi zwolennikami.
IAR/Kresy.pl




























