Ambasador RP w Luksemburgu zauważa, że lewicowy rząd Luksemburga, którego politycy ostro krytykowali działania polskiego rządu, zamierza zlikwidować tamtejszy Trybunał Konstytucyjny. „Ciekawe, dlaczego do tej pory Komisja Europejska nie zgłosiła zastrzeżeń?”.
Ambasador Bartosz Jałowiecki w tekście na stronach rp.plprzypomniał krytyczne i ostre wypowiedzi pod adresem sytuacji w Polsce i działań polskiego rządu, przyrównujące je do metod stosowanych w ZSRR. Zastanawia się jednak, czy krytyka ze strony szefa luksemburskiego MSZ, Jeana Asselborna, jest uzasadniona.
Tamtejszy rząd, złożony z koalicji liberałów, zielonych i socjalistów zamierza bowiem przeprowadzić reformę tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego, który ma mniejszą znaczenie w tym kraju, niż jego polski odpowiednik. Reforma nie ma jednak polegać na jego wzmocnieniu, ale na jego likwidacji. Rząd Luksemburga planuje również zmianę konstytucji. W związku z tym, ja twierdzi ambasador Jałowiecki, zamiar ten powinien zostać dokładnie przeanalizowany przez Komisję Europejską, której przewodniczy inny Luksemburczyk – Jeana-Claude’a Junckera.
„Ciekawe, dlaczego do tej pory Komisja nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń? Czy w ogóle to uczyni? No, chyba że w Komisji nikt niczego nie zauważył, bo wiadomo – najciemniej jest pod latarnią”– zastanawia się dyplomata. Przypomina również, w kontekście sparwy zmian w polskich mediach publicznych, że Wielkim Księstwie Luksemburga istnieje tylko jedna publiczna rozgłośnia, której cały zarząd jest mianowany przez rząd. Przypomina również, że główne luksemburskie gazety posiadają ścisłe związki z partiami politycznymi i oficjalnie zaznacza się, że mają one „stronniczy charakter”. Wspomina również o tym, że luksemburscy politycy mogą zadecydować np. o tym, że nie zostanie opublikowany artykuł nt. gazu łupkowego.
„Nie przypominam sobie również, aby w 2009 r. Komisja Europejska, Jean-Claude Juncker, Jean Asselborn, Viviane Reding czy inni znani luksemburscy politycy protestowali, gdy w sąsiadującej z Luksemburgiem Francji Nicolas Sarkozy tak zmienił prawo, żeby to prezydent Republiki Francuskiej mógł bezpośrednio mianować szefa francuskiego publicznego koncernu medialnego”– pisze ambasador na stronach rp.pl.
Rp.pl/ Kresy.pl





























