Przyjście do władzy w strukturach samorządowych w trzech regionach zachodnio-ukraińskich partii “Swoboda” będzie miało negatywny wpływ na stosunki polsko-ukraińskie – uważa lwowski historyk Wasyl Rasewycz.
„Swoboda” jest wyznawcą etnicznego nacjonalizmu, który nie tylko nie jest mile widziany we współczesnym świecie – ale faktycznie jest przeżytkiem i reliktem historii. Ta siła polityczna już wcześniej prowadziła politykę rewanżu i zemsty w stosunku do sąsiadów drogą naginania i deformacji polityki historycznej”, – powiedział Rasewycz 26 marca podczas konferencji „Współczesne problemy i perspektywy rozwoju stosunków polsko-ukraińskich”, która odbyła się we Lwowskim Muzeum Historycznym.
Rasewycz zwrócił również uwagę na zjawisko podejmowania problematyki historycznej przez niektóre struktury samorządowe w Polsce. Wydawane oświadczenia, (najczęściej w odpowiedzi na oświadczenia i decyzje niektórych samorządów na Ukrainie – red.), wywołują często efekt nakręcającej się spirali. Tymczasem zagadnieniami tymi powinni zajmować się raczej historycy i naukowcy. „Przyjmując uchwały o tragedii na Wołyniu w okresie II wojny światowej, z góry zapędzają historyków w prokrustowe łoże wytyczonych przez nich definicji. Stanowi to naprawdę bardzo ważny problem we współczesnych stosunkach polsko-ukraińskich”, – podkreślił.
Zwrócił też uwagę, że dziś często „Ukraińcy nie są świadomi faktu, że głosując na „Swobodę”, odcinają Ukrainie drogę do integracji europejskiej”.
Zdanie Rasewycza podzielił także historyk Bohdan Hud, wyrażając przekonanie, że opinie o powszechnym dziś nacjonalizmie mieszkańców Zachodniej Ukrainy są sztucznie wyolbrzymiane przez „niektóre siły polityczne”. Dowodem wielkiej nieodpowiedzialności uważa historyk próby manipulowania skomplikowaną historią stosunków między Polską i Ukrainą w celach politycznych.
Hud przypomniał ponadto słowa Jerzego Giedroycia o tym, że stałe grzebanie się w przeszłości jest bardzo szkodliwe. „Pamięć historyczna niektórych narodów zaczyna przypominać płytę, w której igła stale przeskakuje w ten sam rowek i o czym byśmy nie mówili – „oni” zawsze wracają do „rzezi wołyńskiej”, a „my” do akcji „Wisła”. Odnosząc się do manipulacji historycznych powiedział też: „Dlaczego wysławiając Andrzeja Szeptyckiego, nie pamiętamy jego listu pasterskiego „Nie zabijaj”, w którym metropolita potępił tych, którzy wzięli udział w mordowaniu Polaków, Żydów i w innych zbrodniach?”.
Historyk Leonid Zaszkilniak zakwestionował z kolei fakt, że polityka regionalna może odgrywać decydującą rolę w stosunkach polsko-ukraińskich, ponieważ są one kształtowane przez organy państwowe, a lokalne tylko je realizują. Podkreślił również, że pamięć historyczna ma swoją ciągłość przez 3-4 pokolenia i należy zachowywać tolerancyjny stosunek do tych, dla których jest ona ważna. „Powinniśmy traktować partnera tak, jak byśmy chcieli być przez niego traktowani”, – podsumował Zaszkilniak.
Za: zaxid.net
„Ukraińcy nie są świadomi faktu, że głosując na „Swobodę”, odcinają Ukrainie drogę do integracji europejskiej”, – Rasewycz.
„Powinniśmy traktować partnera tak, jak byśmy chcieli być przez niego traktowani”, – Zaszkilniak.
Źródło: Kurier Galicyjski nr 6 (130) z 1-14 kwietnia 2011 r.



























