“Nacjonaliści, którzy spowodowali kontrolę wymiany dachu w kościele w Ostrogu plują sobie w brodę” – twierdzą członkowie ostrogskiej parafii, której proboszczuje ks. Witold Józef Kowalow.
Z wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wydziału ds. zwalczania przestępstw gospodarczych wynika, że podczas budowy plebanii ks. Kowalow nie dopuścił się żadnych nieprawidłowości i nie przywłaszczył sobie środków przeznaczonych na rewaloryzację dachu świątyni.
Ksiądz wzniósł plebanię w stanie surowym za pieniądze pozyskane od darczyńców i ofiarodawców. Firma, która wykonuje remont dachu świątyni mimo, że nie wywiązała się z zadania, znacznie zawyżyła rachunki i wydała całą dotację. Licząc zapewne, że albo władze albo ks. Kowalow dołożą na dokończenie prac. Tak się jednak nie stało i dach nad ostrogską świątynią jest dalej niedokończony.
– Dyrektor firmy obraził się na mnie śmiertelnie – mówi ks. Witold Kowalow. – Twierdzi, że gdybym nie pisał pism do różnych instytucji i nie nagłośnił sprawy, to wszystko już dawno byłoby zrobione, a on nie miałby kłopotów. Ja jednak dalej piszę, gdzie mogę. Jeżeli bowiem dach nie zostanie dokończony, to świątyni grozi zawalenie.
(mak)/inf. wł./Kresy.pl
Zobacz także:
W Ostrogu odnalazły się pieniądze!
Kościół w Ostrogu wciąż zagrożony!
Czy wierni utracą kościół w Ostrogu?




























