„Osetia Płd. to nie Kosowo”

John Beyrle przybył do Rosji w charakterze ambasadora w lipcu 2008 roku. Rozmowa z dziennikarzami „Kommiersanta” to pierwszy wywiad ambasadora, którego udzielił rosyjskim mediom.

“Siły rosyjskie przerzuciły się na ziemię gruzińską, przez co terytorialna niezależność Gruzji okazała się zagrożona” – powiedział ambasador. Według słów J. Beyrle w danym momencie Rosja musi trzymać się postanowień pokojowych podpisanych z Gruzją i możliwie najszybciej wywieźć swoje wojska na terytorium, na którym się znajdowały przed konfliktem.

Co dotyczy pytań o niezależność Płd. Osetii, według ambasadora, trzeba opierać się na tym, że terytorialna niezależność Gruzji jest uznana przez międzynarodowe prawo. Nie można tej kwestii rozwiązywać według scenariusza Kosowa – twierdzi amerykański polityk – przypadek Kosowa jest precedensem. Jego zdaniem etniczne czystki w Kosowie i możliwe fakty ludobójstwa w Płd. Osetii – to dwie różne rzeczy.

Na koniec J. Beyrle powiedział, że USA “przekonywało Gruzje nie podejmowania działań przeciw Rosji”. Przypominamy, że 8 sierpnia uzbrojone siły wojskowe Gruzji na terytorium Płd. Osetii użyły ognia, żeby wywieźć swoich rannych z terytorium nie uznawanej republiki, na co odpowiedzią ze strony Rosji była “działalność w kierunku przewrócenia pokoju”.

Dla Kresów Halina Węcławek

forma płatności