6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. mazowszanin
    mazowszanin :

    Rudy, po tym jak piszesz (gramatyka i ortografia) stwierdzam, że korzystasz z dość dobrego tłumacza elektronicznego, jednak słownictwo stosowane przez Ciebie (tu i w innych informacjach tego portalu) wskazuje bardzo wyraźnie na wschodnie pochodzenie. To uwaga także do mniej uważnych czytelników portalu, zwłaszcza komentarzy.

    • rudy
      rudy :

      Jak nie ma co powiedzieć, to się czepiają do gramatyki, kwestionują pochodzenia. Może jeszcze nazwiesz mnie kacapem i agentem kgb? Aha, i tłumacz się nazywa wileńska mowa – kresowa. Ciesz się, że nie używam ją jako przeciętny Wilniuk. Nie obraź się, ale odryję ci małą tajemnicę – ja i inni użytkownicy tego portalu mają w dupie twoje uwagi.

      • mazowszanin
        mazowszanin :

        Skoro jesteś Wilniukiem, to jesteś usprawiedliwiony. Znam paru, i potwierdzam, że są w ich mowie zapożyczenia i specyficzne zwroty. To, że nie jesteś z Kongresówki, czy szerzej z Królestwa, zdradza np. stosowanie pojęcia “technika” – tak na sprzęt wojskowy nie mówi się w Polsce, chyba że ktoś jest zza wschodniej granicy. Poza tym, nie obrażaj się, ostatnio zrobiłem się może nadwrażliwy po tym, jak na Interia.pl w komentarzach pojawiło się zadziwiająco dużo rusycyzmów językowych i ewidentnego tłumaczenia poprzez translatory. Wracając do meritum Twojego pierwszego postu: o tym, co dzieje się na Ukrainie można czasem przeczytać pomiędzy wierszami, nawet jak autor nie napisze wprost.

        • rudy
          rudy :

          Pomiędzy wierszami to niech autor pisze w wierszach, czy innej twórczości lirycznej. A w wiadomościach trzeba przekazywać z dwóch stron i nazywać rzeczy swymi imionami. Ale nie przekazywać ślepo, tylko jeszcze dodatkowo sprawdzać te materiały na fałsz, czy jego dmomieszki. Jeśli Pan np. ogląda blog Anatolija Szarija, który codziennie ujawnia (prymitywnie udowodniając to) fałsze ukraińskich mediów, a czasami i ruskich jak się trafi, to by Pan może by zrozumiał moją krytykę wobec autora (Lipińskiego).