Przejęcie przez opozycję zdominowaną przez konserwatystów władzy w samorządzie miasta Wilna i odsunięcie od udziału w kierowaniu stolicą przedstawicieli polskiej mniejszości, wywołało wśród niej spore zaniepokojenie.
Były wicemer Wilna z ramienia Akcji Wyborczej Polaków Marek Ludkowski komentując swoje odsunięcie, bez ogródek stwierdził, że konserwatyści podejmą teraz w stolicy szereg posunięć spychających ponownie Polaków do getta. Obawia się zwłaszcza, że zostanie zatrzymany proces zwrotu ziemi dla jej dawnych polskich właścicieli, a także iż zostaną zatrzymane wszystkie inwestycje w polskiej oświacie, które w ostatnich miesiącach znacznie nabrały tempa.
W celu sprawdzenia tych przepowiedni do Wilna przyjechał prezes Stowarzyszenia “Wspólnota Polska” Maciej Płażyński. Nowy mer miasta Vilius Navickas zapewnił go, że program inwestycyjny w polskich placówkach oświatowych będzie kontynuowany. Nowe zaś będą rozpoczęte, jeżeli pozwoli na to budżet miasta. Ten zaś zostanie skonstruowany do końca marca b.r.
Przedstawiciele polskiej mniejszości do deklaracji nowego mera podchodzą bardzo wstrzemięźliwie. W ich opinii zawsze, gdy Wilnem rządzili konserwatyści, postulaty forsowane przez radnych z AWPL nie były realizowane. Twierdzą, że zapewnienia nowego mera to typowe obiecanki cacanki, których dotrzymać nie zamierza.
(“Kurier Wileński”)/(mak)/Kresy.pl





























