Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, trafił do ukraińskiej bazy Myrotworec po wypowiedzi o kulcie Stepana Bandery, zbrodni wołyńskiej i Małopolsce Wschodniej. Polityk oceniał, że sławienie zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków „nie jest kierunkiem do świata Zachodu”. (więcej…)
Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie skradziono płaskorzeźbę z nagrobka Bohdana Łepkiego, ukraińskiego pisarza i byłego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukraińskie MSZ mówi o możliwej prowokacji, natomiast policja podkreśla, że na tym etapie nie łączy sprawy z motywem narodowościowym.
Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie zniszczono nagrobek Bohdana Łepkiego, ukraińskiego pisarza, naukowca i byłego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z grobu skradziono metalową płaskorzeźbę przedstawiającą jego wizerunek.
O zdarzeniu poinformował w niedzielę rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heorhij Tychyj. Według niego do aktu wandalizmu doszło w nocy z soboty na niedzielę, 5 lipca. Konsulat Generalny Ukrainy w Krakowie zwrócił się do policji, administracji Cmentarza Rakowickiego i władz miasta o wyjaśnienie sprawy, ustalenie sprawców oraz odzyskanie albo odtworzenie skradzionego elementu nagrobka.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował we wtorek, że podczas szczytu NATO w Ankarze rozmawiał z amerykańskim sekretarzem wojny Pete’em Hegsethem o zwiększeniu obecności wojsk USA w Polsce, utworzeniu stałej bazy oraz współpracy przemysłów zbrojeniowych.
„Szczyt NATO w Ankarze i bardzo ważne spotkanie z Pete’em Hegsethem. Sekretarz wojny potwierdził, że Polska jest modelowym sojusznikiem USA i stanowi przykład dla innych państw” — napisał Kosiniak-Kamysz we wtorek na platformie X.
Szef MON przekazał, że jednym z tematów rozmowy były plany zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Jak dodał, rozmawiano również o utworzeniu stałej bazy USA na terytorium Polski.
Turcji zatrzymały ponad 100 osób biorących udział w antynatowskim marszu protestacyjnym zorganizowanym w niedzielę przez Komunistyczną Partię Turcji (TKP).
W Ankarze we wtorek i środę odbędzie się szczyt, na którym spotkają się przywódcy 32 państw sojuszniczych, a także urzędnicy państw partnerskich NATO. Władze zaostrzyły środki bezpieczeństwa w stolicy Turcji przed spotkaniem, zakazując demonstracji, odgradzając poszczególne części miasta i zamykając niektóre ulice. I właśnie przeciw temu oraz Sojuszowi jako takiemu postanowili zaprotestować komuniści.
W niedzielę zgromadzili się oni na centralnym placu tureckiej stolicy. Na nagraniach widać demonstrantów machających czerwonymi flagami i skandujących hasła, takie jak „Mordercze NATO, precz z kraju” i „Zakaz wstępu dla NATO”. Sekretarz generalny TKP Kemal Okuyan powiedział do zgromadzonych - „Oświadczyliśmy, że nie oddamy Ankary zwolennikom NATO, że nie pozwolimy Ankarze milczeć. Dotrzymaliśmy tej obietnicy” - zacytowała agencja informacyjna Reutera.
Wśród materiałów odtajnionych w niedzielę przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa wbrew zapowiedziom nie ma przełomowych odkryć historycznych.
TASS opisuje dokumenty jako dowód, że radziecki wywiad jeszcze przed nadejściem frontu dostarczył "dowodów na współpracę ukraińskich nacjonalistów z nazistami i ich zbrodnie przeciwko ludności cywilnej". Przedstawia raport z 4 sierpnia 1943 roku, sporządzony przez szefa IV Zarządu Ludowego Komisariatu Bezpieczeństwa Państwowego (NKGB), Pawła Sudopłatowa przytaczającego świadectwa eksterminacji ludności polskiej we Włodzimierzu Wołyńskim, do jakiej doszło 18 lipca 1943 roku.
„Podczas nabożeństw oddziały Bandery zabiły na ulicach miasta 11 księży i do 2000 Polaków” - można przeczytać w raporcie. Prawdziwość tego raportu zakwestionował już Grzegorz Hryciuk związany z Uniwersytetem Wrocławskim, twierdząc że nie ma podstaw, by szacować liczbę ofiar UPA w miasteczku na tak dużą liczbę, a UPA oferowała głównie w jego wiejskim otoczeniu.
Prezydent Ukrainy zatwierdził nałożenie sankcji na 15 osób, w tym na byłego ukraińskiego parlamentarzystę twierdzącego, że bank, którego pieniądze zostały zatrzymane przez Węgrów zajmował się wyprowadzaniem kapitału z kraju.
Zatwierdzone we wtorek przez Wołodymyra Zełenskiego wnioski o sankcje przedłożone przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony objęły 14 obywateli Rosji, w tym członków Związku Pisarzy Federacji Rosyjskiej. Wśród nich znalazł się tylko jeden obywatel Ukrainy, były deputowany Rady Najwyższej Borysław Bereza, jak podał portal Ukraińska Prawda.
Bereza to parlamentarzysta z kadencji 2014-2019. Dostał się do Rady Najwyższej z jednomandatowego okręgu wyborczego jako kandydat niezależny. W 2018 roku został objęty sankcjami przez Rosję.
Nawrocki chce rurociągów NATO na wschodniej flance. Rozmawiał też z Trumpem