Pożar kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła na Białorusi. Drewniany kościółek spłonął we wsi Skrundzie pod Grodnem na zachodzie kraju. Nie wiadomo, czy doszło do podpalenia, czy do zwarcia instalacji elektrycznej.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej a także 15 państw członkowskich, w tym Polski, odbyli we wtorek spotkanie z delacją talibańskich władz Afganistanu.
Spotkanie miało jeden głównym temat. Deportacje do ojczyzny nielegalnych migrantów z Afganistanu, „którzy dopuścili się poważnych przestępstw lub stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa” w państwach UE, jak poinformował rzecznik Komisji Europejskiej w specjalnym oświadczeniu. Kraje europejskie często nie są w stanie repatriować tych osób, ponieważ władze Afganistanu nie przyjmują ich z powrotem, jak wyjaśnił relacjonujący spotkanie portal Euronews.
Spotkaniu współprzewodniczyła Szwecja, jeden z krajów o największej populacji imigrantów z Afganistanu w proporcji do autochtonicznych mieszkańców. Odbyło się ono poza siedzibą Komisji i miało charakter ściśle techniczny z powodu braku formalnego uznania władz talibów ustanowionych po ponownym zdobyciu przez nich Kabulu w sierpniu 2021 roku.
Biały Dom zwrócił się do Kongresu o zatwierdzenie kilkudziesięciu miliardów dolarów, głównie na tak zwanej „pilne potrzeby” związane z wojną USA z Iranem.
Administracja Donalda Trump wnioskuje do amerykańskiego parlamentu o dodatkowe 87,6 miliardów dolarów. Z tego 67 mld dol. ma zostać wydzielonych bezpośrednio do Departamentu Obrony, jak zrelacjonował w czwartek portal BBC. Prezydenta i jego ekipę czeka trudna przeprawa ponieważ obie izby są coraz bardziej wrogie jego agresywnej wojnie przeciwko Iranowi.
Izba Reprezentantów przyjęła w tej sprawie uchwałę jeszcze 3 czerwca. Dokument wezwał prezydenta Trumpa dokument, by „wycofać Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych z działań wojennych przeciwko Islamskiej Republice Iranu”, z wyjątkiem działań w samoobronie. Z kolei w środę podobną uchwałę przyjęła izba wyższa, Senat.
Prezydent uznawanej tylko przez kilka państw świata Osetii Południowej, Ałan Gagłojew ogłosił swoją rezygnację i przejście do pracy Administracji Prezydenta Rosji.
„Wczoraj spotkałem się z prezydentem Rosji Władimirem Władimirowiczem Putinem, który zaprosił mnie do pracy w Administracji Prezydenta Rosji jako swojego doradcę i do wspierania wdrażania podpisanego porozumienia oraz zacieśniania współpracy z Republiką Osetii Południowej” - przekazał w oświadczeniu Gagłojew, jak zacytowała agencja informacyjna RIA Nowosti. Według niej Putin podpisał już nominację dla Osetyjczyka.
Premier Marat Kambołow będzie tymczasowo pełnił obowiązki także prezydenta Osetii Południowej. Sam Kambołow zajął swoje stanowisko zaledwie 8 czerwca. Pojawił się na nim wprost z Rosji, gdzie był wiceministrem w szeregu resortów, a potem dyrektorem jądrowego Instytutu Kurczatowa.
Sewastopol na okupowanym Krymie został pozbawiony prądu po ukraińskim ataku na obiekty energetyczne, przekazały rosyjskie władze. Problemy z dostawami energii odnotowano także na zajętych przez Rosję terenach obwodu chersońskiego. (more…)
W środę rano w Warszawie na pierwszej linii metra nieuprawniony mężczyzna dostał się do tunelu w rejonie stacji Służew, co doprowadziło do wielogodzinnych utrudnień w ruchu pociągów. Jak podała Komenda Stołeczna Policji, zatrzymanym okazał się 22-letni obywatel Francji.
Utrudnienia rozpoczęły się około godziny 7, gdy systemy alarmowe Metra Warszawskiego wykryły nieuprawnioną osobę w tunelach. Wstrzymano ruch pociągów na południowym odcinku linii M1, a składy kursowały wyłącznie między stacjami Młociny i Politechnika.
„Dziś w godzinach porannych nasze systemy alarmowe wykryły osobę niepożądaną w tunelach metra. Została już ujęta i wyprowadzona przez patrol policji” — powiedziała rzeczniczka Metra Warszawskiego Anna Bartoń na antenie TVN24.
Deputowany Rady Najwyższej Ołeksij Honczarenko w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że „na Ukrainie od dawna jest wiele ulic i pomników Ukraińskiej Powstańczej Armii”, dlatego nie rozumie oburzenia” w Polsce po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. „Myślę, że to nie była przyczyna, tylko pretekst” — ocenił ukraiński polityk.
Polityk opozycyjnej Europejskiej Solidarności odniósł się w wywiadzie do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich po decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Stwierdził, że ukraiński prezydent mimo wszystko powinien udać się do Gdańska na konferencję.
„To nie była pierwsza tego typu decyzja władz Ukrainy. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego akurat ta decyzja wywołała tak burzliwą reakcję Polski. Myślę, że to nie była przyczyna, tylko pretekst. Na Ukrainie już od dawna mamy wiele ulic i pomników nawiązujących do Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Polska ma swoje spojrzenie na to i ja to rozumiem, ale dla Ukraińców UPA to bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy. Powinniśmy się trzymać słów Jana Pawła II, który mówił: «Wybaczamy i prosimy o wybaczenie». Innego rozwiązania nie widzę. Nie możemy przepychać się o to, kto kogo i w jakich ilościach zabijał dziesiątki lat temu. To droga donikąd. Musimy więcej rozmawiać o przyszłości niż o przeszłości” — powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Honczarenko.


























