Sąd rejonowy w Moskwie oddalił zażalenie Memoriału w sprawie rehabilitacji 12 ofiar mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku. Zażalenie Memoriału dotyczyczyło postępowania Głównej Prokuratury Wojskowej, która odmówiła rozpatrzenia wniosku o rehabilitację ofiar. Prokuratura uzasadniała swą decyzję brakiem dokumentów związanych z zamordowaniem polskich oficerów w Katyniu.
Jest to kolejna przegrana sprawa dotycząca mordu na polskich oficerach w 1940-tym roku i kolejne orzeczenie, które oddala prawdę o Katyniu. Rosyjski sąd konsekwentnie odmawia rehabilitacji ofiar i wznowienia śledztwa. Zostało ono umorzone w 2004 roku z powodu przedawnienia zbrodni. Rosjanie nie uznają bowiem mordu katyńskiego za akt ludobójstwa, a jedynie za przestępstwo pospolite. Moskwa nie chce też udostępnić wszystkich archiwów, twierdzi bowiem, że większość ze 183 tomów sprawy jest objęta tajemnicą państwową.
Według niezależnego historyka Nikity Pietrowa, do egzekucji polskich oficerów wysyłano najlepszych funkcjonariusz bezpieki. Wszyscy zostali za to nagrodzeni premiami przez samego Stalina. Ani jeden z oprawców nie był zawodowym katem, gdyż wykonywanie wyroków należało do obowiązków każdego czekisty. Niektórzy z nich rozstrzeliwali nawet kilkadziesiąt osób dziennie.
Większość Rosjan o zbrodni katyńskiej dowiedziała się dopiero przy okazji nominacji do Oskara filmu Andrzeja Wajdy. Do tej pory nie brakuje jednak głosów, że winę za Katyń ponoszą Niemcy, a nie stalinowska bezpieka.
IAR/mb





























