Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił, że celem polityki Władimira Putina jest odbudowa Związku Sowieckiego i zmiana granic w Europie. Podczas wystąpienia w Monachium podkreślił, że wojna na Ukrainie stanowi zagrożenie militarne dla byłych republik ZSRR i wezwał do jedności Europy oraz utrzymania NATO.
W sobotę 13 grudnia w Monachium kanclerz Niemiec Friedrich Merz ostrzegł, że polityka Rosji wobec Ukrainy nie jest celem samym w sobie, lecz elementem szerszej strategii Kremla. Występując na kongresie partyjnym bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej, współtworzącej rządzącą koalicję z Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną oraz Socjaldemokratyczną Partią Niemiec, Merz stwierdził, że prezydent Rosji Władimir Putin nie zamierza zatrzymać się na obecnym etapie konfliktu.
„Putin nie zatrzyma się. A jeśli Ukraina upadnie, to on również się nie zatrzyma” — powiedział kanclerz, odnosząc się do trwającej wojny na Ukrainie. Według Merza działania Moskwy mają na celu zasadniczą zmianę granic w Europie oraz odbudowę Związku Sowieckiego w jego dawnym kształcie terytorialnym. Jak zaznaczył, taka polityka stanowi „ogromne zagrożenie, w tym zagrożenie militarne, dla państw, które niegdyś wchodziły w skład tego imperium”.
Zobacz też: ISW: Rosja wyczerpuje zapasy radzieckich pojazdów opancerzonych
Szef niemieckiego rządu podkreślił, że w tej sytuacji kluczowe znaczenie ma dalsza pomoc dla Ukrainy oraz zachowanie jedności europejskiej, w tym ścisła współpraca strategiczna z Wielką Brytanią. W jego ocenie priorytetem pozostaje również utrzymanie Sojuszu Północnoatlantyckiego jako fundamentu bezpieczeństwa kontynentu. Merz zwrócił uwagę, że skuteczność NATO była w ostatnim czasie wielokrotnie kwestionowana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, co — jego zdaniem — dodatkowo zwiększa wagę europejskiej odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo.
Odnosząc się do analogii historycznych w ocenie polityki wobec Rosji, Merz zaznaczył, że porównania do wybuchu I wojny światowej w 1914 roku są nietrafione. „Prawdopodobnie bardziej właściwą analogią historyczną jest rok 1938” — stwierdził. Jak wyjaśnił, po podpisaniu układu monachijskiego Adolf Hitler uznał politykę ustępstw europejskich mocarstw za zachętę do dalszej ekspansji, co w konsekwencji doprowadziło do wybuchu II wojny światowej rok później.
Kanclerz Niemiec zwrócił również uwagę na szerszy kontekst międzynarodowy. W jego ocenie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Rosji wskazują na „niemal tektoniczne przesunięcie światowych centrów władzy politycznej i gospodarczej”. Jak zaznaczył, Niemcy i cała Europa znajdują się w samym centrum tego procesu i — podobnie jak Stany Zjednoczone — muszą konsekwentnie chronić własne interesy.
Zobacz też: Prezydent Francji organizuje w Londynie naradę ws. Ukrainy bez udziału Polski
Kresy.pl/DW
































