Marsz Czarnobylski w Mińsku

W stolicy Białorusi około 1000 osób wzięło udział w „Czarnobylskim Marszu”. Akcję zorganizowała opozycja w 23-cią rocznicę wybuchu reaktora atomowego elektrowni w Czarnobylu.

Od ponad 20-tu lat opozycja organizuje takie marsze domagając się ujawnienia prawdy o skutkach atomowej katastrofy. W tym roku opozycjoniści demonstrowali przeciwko polityce Aleksandra Łukaszenki.

Białoruscy opozycjoniści uczestniczący w “Czarnobylskim Marszu” rozdzielili się na dwie kolumny. Na czele jednej grupy demonstrantów stanął lider Białoruskiego Frontu Narodowego Lawon Borszczewski. Kolumna ta pomaszerowała ulicami Mińska wyznaczonymi przez władze stolicy. Z kolei zwolennicy organizacji “Młoda Białoruś” chcą, wbrew zakazom władz, przedostać się do centrum stolicy.

Grupa opozycjonistów, którzy nie chcą łamać prawa w tak ważnym dla Białorusinów dniu jak 23-cia rocznica wybuchu reaktorów w elektrowni atomowej w Czarnobylu, maszeruje trasą ustaloną przez władze Mińska. Demonstranci wznoszą okrzyki „Żywie Białoruś” i „Stop dla elektrowni atomowych”. Druga grupa demonstrantów stanęła naprzeciwko oddziałów OMON-u i próbuje przedostać się do centrum miasta. Do tej pory nie doszło jednak do żadnych starć z milicją.

Od ponad 20 lat 26 kwietnia białoruska opozycja organizuje tak zwane „Czarnobylskie Marsze”. Uczestnicy tegorocznej manifestacji przynieśli ze sobą flagi Unii Europejskiej i transparenty „Nie dla budowy elektrowni atomowej”.

Według lidera Białoruskiego Frontu Narodowego Lawona Borszczewskiego do dziś władze ukrywają prawdziwe skutki czarnobylskiej katastrofy. Borszczewski uważa, że Białorusini muszą zmagać się z dwoma obliczami „Czarnobyla” – rzeczywistym i politycznym, który utożsamiają z dyktaturą Aleksandra Łukaszenki.

jz/IAR

forma płatności