Przebywając w Armenii jako pierwszy w historii wiceprezydent USA, Vance złożył kwiaty pod pomnikiem Ormian wymordowanych w Imperium Osmańskim. Potem jednak usunięto nagranie z tego zdarzenia z profilu na portalu społecznościowym.
Pisaliśmy o ekonomicznym aspekcie poniedziałkowej wizyty Vance’a w Erywaniu. Amerykański wiceprezydent obiecał Ormianom inwestycje amerykańskie o wartości 9 mld dol., zwłaszcza w sektorze energetyki atomowej, z którego mieliby zostać wyeliminowani Rosjanie. W czasie wizyty Vance złożył kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym Ormian wymordowanych w czasie pierwszej wojny światowej w Imperium Osmańskim i zamieścił nagranie z uroczystości.
🇦🇲✝️Never forget the #Armenian Genocide!
Tsitsernakaberd Memorial today.
Vice President JD Vance and Usha Vance bow in respect, laying flowers for the 1.5 million Christian Armenians martyred.#Armenia #Arménie #Christians pic.twitter.com/lwq99ls9pY
— Lianna (@lianna_armenian) February 10, 2026
Tymczasem pierwotne nagranie wkróce potem zniknęło z oficjalnych profili wiceprezydenta USA. Według agencji informacyjnej Associated Press powodem było to, że we wpis zawierał słowo “ludobójstwo”. Kolejne nagranie jakie zamieszczono, by zilustrować zdarzenie wspomnianego słowa w opisie już nie zawierało.
Dodatkowym kontekstem takiego a nie innego redagowania informacji na profilu wiceprezydenta USA było to, że wprost z Armenii udał się on do Azerbejdżanu, historycznego wroga Ormian i sojusznika Turcji.
W trakcie zarządzonej i organizowanej przez osmańskie władze kampanii egzekucji i deportacji ludności ormiańskiej w latach 1915-1916 na terytorium ówczesnego sułtanatu zginęło około 1,5 miliona Ormian. Armenia i wiele innych państwa świata uznaje działania osmańskich władz za kampanię ludobójstwa. Turcja zdecydowanie się nie zgadza z taką kwalifikacją wydarzeń z czasów pierwszej wojny światowej.
W 2021 roku Joe Biden także uznał formalnie mordy i wypędzenia Ormian z tego okresu za ludobójstwo. Jednak Donald Trump już w czasie pierwszej kadencji zajmował inne stanowisko.
Biały Dom stwierdził, że pracownik administracji prezydenckiej zamieścił błędny wpis. To już drugi raz w ciągu niecałego tygodnia, kiedy administracja Trumpa obwinia anonimowego asystenta za kontrowersje związane z wpisem w mediach społecznościowych. W zeszły piątek Trump udostępnił na swoim portalu społecznościowym Truth Social stworzone przy pomocy AI wideo przedstawiające byłego prezydenta Baracka Obamę i jego małżonkę jako małpy z dżungli, przypomniała AP.
apnews.com/kresy.pl





























