Zdaniem litewskiego europosła Vytautasa Landsbergisa, Wilno nie powinno było obiecywać Warszawie rozwiązania problemu pisowni nazwisk mniejszości polskiej. W wywiadzie dla radia „Znad Wiii” były przewodniczący litewskiego Sejmu podkreślił, że można było z góry przewidzieć, jak będzie brzmiało orzeczenie Sądu Konstytucyjnego.
W piątek Sąd orzekł, że nielitewskie, w tym polskie nazwiska w paszportach będą mogły występować w oryginalnej pisowni – ale nie na pierwszej stronie. Oburzyło to polską mniejszość na LiItwie, która od kilkunastu lat zabiega o prawo do pisania swoich imion i nazwisk po polsku, ze wszystkimi znakami diakrytycznymi.
Vytautas Landsbergis uważa, że pewnym wyjściem z tej sytuacji byłoby wprowadzenie paszportów Unii Europejskiej, gdzie wszystkie nazwiska byłyby pisane w wersji oryginalnej.
Tymczasem dziennik „Lietuvos Rytas” napisał, że brak woli politycznej Wilna może sprawić, że z pozoru mała sprawa przeistoczy się w poważny problem. „Lietuvos Rytas” uważa, że Sąd Konstytucyjny zakpił z 200 tysięcy obywateli Litwy polskiego pochodzenia.
IAR/Kresy.pl





























