Białoruś nie uznaje podpisanych wczoraj w Moskwie dokumentów o stworzeniu sił szybkiego reagowania w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.
Białoruska delegacja zbojkotowała niedzielny szczyt tej organizacji, w skład której wchodzą między innymi Rosja, Armenia, Tadżykistan, Uzbekistan, Kazachstan i Kirgistan. Mińsk twierdzi, że rozmowy o bezpieczeństwie wojskowym nie mogą odbywać się, kiedy jeden z krajów członkowskich czuje się zagrożony ekonomicznie przez innego z członków tej samej organizacji.
Z oficjalnych wyjaśnień białoruskich urzędników wynika, że przedłużająca się białorusko-rosyjska „mleczna wojna” powoduje duże straty w białoruskiej gospodarce. Rosjanie od prawie dwóch tygodni utrzymują zakaz importu białoruskiego nabiału. Białoruscy eksperci szacują, że straty mogą sięgnąć nawet miliarda dolarów.
Prezydent Aleksander Łukaszenka i minister spraw zagranicznych Siarhiej Martynau uznali, że Rosja narusza bezpieczeństwo ekonomiczne ich kraju i dlatego nie pojechali do Moskwy na szczyt ODKB. Zdaniem władz w Mińsku, porozumienie o utworzeniu wspólnych sił szybkiego reagowania bez podpisu przedstawicieli Białorusi jest nieważne. Inaczej twierdzą Rosjanie, którzy zarzucają białoruskim władzom upolitycznianie kwestii ekonomicznych i wojskowych.
IAR/Kresy.pl






























