W Piątnicy, malowniczo położonej nad Narwią miejscowości, odbyły się już szósty raz warsztaty obywatelskie przeznaczone dla młodych, wrażliwych na spawy publiczne ludzi z zacięciem społecznikowskim.
Idea Projektu Zaścianek wpisuję się w konwencję typowego zaścianka szlacheckiego jakich przecież przed laty na Mazowszu i Podlasiu nie brakowało. Zawierucha historii zmiotła kontusz i szable, ale etos „szlachcica na zagrodzie” jest tu wciąż żywy i kultywowany przez świadomych swojej tożsamości działaczy.
Dawka poważnej polityki i debat światopoglądowych została okraszona piękną obudową. Nie brakowało nawiązań do tradycji szlacheckiej w postaci strojów, oręża i sarmackiego savoir-vivru. Wszystko odbywało się w miłej atmosferze, naszpikowanej krotochwilnymi żartami, celnymi uwagami i wyśmienitymi miodami. Jak mawiał Onufry Zagłoba: „kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą”… oraz „chcesz nie podrwić głową, jedz pieczeń wołową.” Gospodarze wzięli sobie te słowa do serca i zorganizowali uczestnikom iście sarmacką ucztę!
Organizatorzy przedsięwzięcia „Projekt Zaścianek” zadbali nie tylko o strawę dla ciała, ale również dla ducha. Tematem przewodnim była umiłowana przez wszystkich mentalnych szlachciców i szlachcianki, WOLNOŚĆ. Pisze ją specjalnie wielkimi literami, by podkreślić, jak bardzo jest na co dzień deficytowa. Omówiono jej wszystkie aspekty, począwszy od wolności gospodarczej, przez osobistą, polityczną a skończywszy na wolności słowa. Kuźnią myśli były warsztaty, podczas których wiedzą z „pola walki” dzielili się doświadczeni Wolnościowcy. Poruszono aspekt historyczny wolności, szukano korzeni sarmackiego modelu, skonfrontowano z pseudowolnościami lewackimi i ich utopijnością, mylącymi bezpieczeństwo z właściwie pojmowaną wolnością, wówczas już krótka droga do wszelkich odmian dyktatury i terroru. Wisienką na torcie okazała się pokazowa debata polityczna, która unaoczniła jakie są techniki prowadzenia dysput, czego powinno się unikać, na co uważać i jak nie dać się „złowić” na piękne słowa i puste frazesy.
Podczas projektu rozegrały się sceny żywcem wzięte z zaścianka. Współcześni Sarmaci uczyli się fechtunku i oswajali się z bronią. Szkolili sokoli wzrok, celując symbolicznie do wszystkich „naprawiaczy” świata i „zbawców” ludzkości, podważających prawo jednostki do samodecydowania o sobie. Ale zaraz…, czy to na pewno miało miejsce? czy nie jest to tylko jednorazowa inicjatywa, imitacja pseudo – działalności i krótkotrwała moda na eko – szlacheckość? Nie…, zdecydowanie nie!
Byłam świadkiem odradzającej się i coraz bardziej uświadomionej wolności szlacheckiej, która nie jest tylko od czasu do czasu wypożyczana z lamusa. Jest ciągłością, która mimo zawieruchy dziejów i prób zdławienia przetrwała z zaściankach i miasteczkach Mazowsza i Podlasia. Ludzie wciąż trwają na posterunkach, co najpiękniejsze są coraz młodsi! Okazuje się, że ideały szlacheckie, znajomość genealogii, miłość do roli i ziemiańska swada kształtują dzisiejsze prawdziwe elity, mam nadzieję, że tylko do czasu lokalne… Credo „Bóg Honor Ojczyzna”, nie jest specyfiką skansenu, wręcz przeciwnie deklarowane jest przez ludzi wykształconych, obeznanych ze światem, posiadających swoje WŁASNE, wypracowane poglądy. Na zawołanie „ Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach!” na pewno chwyciliby swoje szable!
Relację zdała uczestniczka zaścianka, Katarzyna Joanna Kaczyńska, herbu Pomian.




























