Podczas marszu solidarności i poparcia dla Lecha Wałęsy przemówił m.in. Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji, Ryszard Petru oraz Grzegorz Schetyna.

Kijowski stwierdził, że dla demonstrujących najważniejszymi wartościami są wolność i demokracja – „Spotkaliśmy się dzisiaj, żeby pokazać naszą siłę. Jest nas wielu. Przyszliśmy pokazać, że najważniejsze wartości to wolność i demokracja, a na jej straży stoi konstytucja”. Chcą oni Polski różnorodnej – „Chcemy Polski wolnej, wielobarwnej różnorodnej Polski, w której jest miejsce dla każdego”.Demonstracja ta według Kijowskiego miała być też wyrazem solidarności z Lechem Wałesą – „Chcemy pokazać naszą solidarność z prezydentem, pierwszym przewodniczącym „Solidarności” Lechem Wałęsą, symbolem zwycięskiej walki i o wolność i demokrację w Polsce, w Europie i na całym Świecie”



Lider KOD-u zażądał również szacunku oraz przestrzegania prawa – „Żądamy przestrzegania prawa, żądamy poszanowania naszych praw zapisanych w konstytucji. Żądamy szacunku dla ludzi”.

Powiedział też, że demonstranci nie pozwolą odebrać sobie ich Polski – „Nie pozwolimy sobie odebrać Polski, naszej historii i naszych dokonań. Nie oddamy naszej wolności!”.

Według Kijowskiego KOD musi domagać się niezawisłości TK, wolnych mediów publicznej, sprawnej i niezależnej służby publicznej oraz bronić niezależności prokuratury, bronić praw własności i praw wyborczych.

Przemówił również Ryszard Petru. Stwierdził, że 100 dni rządów Prawa i Sprawiedliwości było okresem łamania prawa – „Minęło 100 dni łamania prawa. To były dni, gdy słowo informacja zostało zastąpione słowem propaganda”.

Grzegorz Schetyna zaznaczył zaś, że demonstranci zebrali się w Warszawi by bronić symbolu polskiej histori jakim ma być Lech Wałęsa – „Przyjechaliśmy bronić symbolu polskiej historii, symbolu polskiego zwycięstwa, przyjechaliśmy bronić Lecha Wałęsy!”.

Głos zabrała również Barbara Nowicka. Według niej to historia powinna osądzic Wałęse – „Nie raz nie zgadzałam się z Lechem Wałęsą, nie raz uważałam, że robi źle. Ale nie mi go oceniać. Wielkich ludzi ocenia historia”.

Według organizatorów w marszu bierze udział nawet 50 tys. ludzi.

Wpolityce.pl / Rp.pl / Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. mopveljerzyjj :

    Wałęsa „Bolkiem” był wie każdy, kto wiedzieć chce. Przyznają to nawet jego obrońcy, usprawiedliwiając to młodym wiekiem i byciem robotnikiem. Taka obrona jest jednak dowodem iście „burżuazyjnej” pogardy dla „robola” i szokuje tym bardziej, że celują w niej byli walterowscy trockiści. XXXX – Młody robotnik nie jest skazany na brak patriotyzmu i godności, a tym, którzy tego nie wiedzą, proponuję pojechać na trójmiejskie cmentarze, na groby ofiar Grudnia `70, żeby przekonali się, kim byli, i po ile mieli lat ci, którzy ginęli w walce z komunizmem.- XXXX Wałęsa pozytywnym symbolem Polski jest tylko dla naiwnych. Dla ludzi rozumnych jest znakiem trwałości polskiej niedojrzałości. Naród, który wbrew faktom czci takiego przywódcę, dowodzi, że nie dorósł do rządzenia się samemu. Takiemu narodowi można narzucać przywódców wyznaczonych z zewnątrz. A oni będą nadal kultywowali legendę Wałęsy. ————————- // ———————– Odpowiednio legendowany Wałęsa miał służyć nie tylko do duraczenia ciemnego polskiego ludu o „obaleniu” komunizmu „tymi to ręcami”, ale był także produktem eksportowym, nazwanym w 2013 roku „tajną bronią”, przez małżonkę Radka, Anne Applebaum. Zapominamy, że duraczenie napompowaną legendą Wałęsy było przygotowane nie tylko na użytek wewnętrzny w Polsce, ale także na użytek zewnętrzny. Wałęsa był wystawiany na pokaz jako model, przez tych którzy zajmują się zawodowo duraczeniem ciemnych mas. Kiedy Platforma przejęła władzę w Polsce i ochoczo wystawiała Wałęsę na pokaz, żona ówczesnego ministra spraw zagranicznych Radka Sikorskiego, Anne Applebaum, tak kadziła w opiniotwórczym Washington Post. Lech Walesa, secret weapon … Odpowiedź na pytanie kto tą tajną broń naoliwiał i uzbrajał oraz kto nią manewrował pozostawiamy samodzielnie myślącym czytelnikom. Po jaśminowej rewolucji w Tunezji, rząd Tuska wysłał Wałęsę do Tunisu aby ten wytłumaczył tubylcom jak się robi demokrację. Do dyspozycji Wałęsy podstawiono rządowy TU-154 M (zdjęcie poniżej). Wyobrażamy sobie ile taka podróż kosztowała, tylko w samym paliwie lotniczym ! Wraz z Wałęsą demokrację Tunezyjczykom objaśniali wtedy m.in. Aleksander Smolar i Jerzy Stępień. Jak widzimy z doniesień medialnych, biedna Tunezja do dzisiaj nie może się po tym pozbierać. Ale za to Tunezyjczycy tak się zapatrzyli w Wałęsę, mistrza w skoku przez płot, że teraz masowo skaczą przez płoty graniczne pomiędzy Grecją i Macedonią. Kiedy na sąsiedniej Ukrainie wybuchła „oddolna spontaniczna rewolucja obywatelska”, Wałęsa został oddelegowany na Ukrainę aby wyjaśnić banderowcom jak się robi demokrację … Wałęsa był więc produktem eksportowym w czasach rządów Tuska, „tajną bronią” obcmokiwaną przez Anne Applebaum na łamach amerykańskiej prasy jako (cytat) „największy żyjący symbol obalenia komunizmu”. Możemy sobie wyobrazić jak generał Kiszczak śmiał się z kolegami generałami przy koniaku, oglądając i czytając te idiotyzmy. A w Moskwie to chyba tarzali się ze śmiechu po podłodze. Od czasu rewelacji z teczek Kiszczaka pani Applebaum jakoś zamilkła … ZRÓDŁO: WOLNA POLSKA… PS… Zamiast nudnie przekonywać o autentyczności sygnatur akt SB-ckich, o metodach paginacji stron stosowanych w 1970r. – może trzeba wyjść z kamerą i mikrofonem do tych, których Bolek skrzywdził swoimi donosami, którym złamał życie. Pokazać w telewizji emocje ludzi, na których Bolek pisał szczegółowe donosy, pokazać jak potoczyło się ich życie, co oni, jako skrzywdzeni przez Bolka, mają mu teraz do powiedzenia. Emocje kontra emocje. Tylko z jednej strony będą to emocje ustawionego życiowo kabotyna, kłamcy, donosiciela, a z drugiej strony emocje jego ofiar. Tak należy walczyć z próbami tworzenia mitologii Bolka. Nie tylko uhonorować pokrzywdzonych, ale też pozwolić im mówić w publicznej telewizji… Tylko tyle i aż tyle. To kompletnie zrujnuje taktykę rozgrzeszania Bolka przez TVN, bo o ile teraz próbują przypiąć krytykom Bolka łatkę „niewdzięcznych”, „niegodnych”, „tych co sami nie działali, a tylko krytykują”, to jak odpowiedzą na historie życiowe ludzi pokrzywdzonych donosicielstwem Bolka? Że są niewdzięczni? Niegodni? Że sami nie działali? Gdy w publicznej telewizji przemówią prawdziwe ofiary, mit Bolka-Wallenroda, który musiał „wykiwać komunem” spłynie do rynsztoka, niczym pałac z łajna w tropikalnej ulewie.