2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jerzyjj
    jerzyjj :

    ODNIOSE SIE TU DO ,,polskich” POslow I ICH JEDNOKOMORKOWYCH WYBORCOW…
    Gdyby mandat poselski (lub eurokolchozowego)zdobywało się dzięki egzaminom wstępnym, konkursom z fachowym, niezależnym jury. Ale parlamentarzystów wybieraja Wyborcy.
    I często nie kieruja się wtedy kompetencjami kandydata. Czasem jego urodą. Znanym z mediów nazwiskiem (,,np.Walesa Jaroslaw”). Bywa, że wybieramy „mniejsze zło”. Albo głosujemy na złość poprzednio faworyzowanej partii, bo nie spełniła naszych pokładanych nadziei. Uwiodła, wykorzystała i zapomniała o nas.
    Skoro to zidiocialii Polacy swymi podatkami fundują wieloletnie stypendia twórcze dla polskich parlamentarzystów i eurodeputowanych, to mają też prawo wybrać sobie kogo tylko zechcą nawet OSLA DO SENATU)…
    I czasem będą takich wybierać. Niezależnie od poziomu poselskich uposażeń. Aby raz na jakiś czas pokazać klasie politycznej przysłowiowego wała.
    W Polsce parlamentarzyści źle nie zarabiają.
    Nie słyszałem żeby jakiś polski poseł umarł z głodu. Za to głupota niejednego już powaliła.
    W polityce, gdzie trwa walka o najwyższą stawkę nie może być miejsca na przypadki. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o nominację ludzi na główne stanowiska „konceptualne”. Oczywiście to tylko i wyłącznie rozważania modelowe, czyste political fiction, bez zamierzonego związku z rzeczywistością.
    Przy czym, trzeba pamiętać, że zdrajca – zawsze już pozostanie zdrajcą, no chyba, że był „śpiochem”?
    ALE NORMA JEST,ZE W DNIU WYBOROW U POLAKOW ZAWSZE PAMIEC SZWANKUJE…

  2. czas_przebudzenia
    czas_przebudzenia :

    Wybory jako fikcja, to zwyczajne realia ustroju zwanego demokracją.
    Nie ma najmniejszych szans by praczka, szwaczka, urzędniczka, handlowiec i setki im podobnych zwykłych ludzi, dokonali oceny stanu państwa i racjonalnie wybrali przedstawicieli klasy rządzącej. Po to stworzono demokrację, by “mózg państwa” mógł być atakowany przez pasożytów.

    Dlatego, jak to mawia Stanisław Michalkiewicz, “starsi i mądrzejsi” mają ułatwione zadanie poradzenia sobie z każdą zagrażającą im opozycją. Gdyby ich siła nie wystarczyła, to wysyła się pożytecznych durni do spraw robienia jazgotu: feministki, działaczy LGBT, dzieci kwiaty, obrońców dzieci, obrońców kobiet, obrońców ludzi pracy, obrońców socjalizmu, obrońców murzynów, obrońców muzułmanów itd.. Zasada doboru takich ugrupowań spośród pożytecznych durni jest taka, że im głupsze toto, tym większy jazgot potrafi wywołać.

    Czasami niektórzy próbują naśladować “starszych i mądrzejszych” i zaczynają aktywnie wykorzystywać zdobyte informacje dotyczące metod działania. I właśnie obserwujemy taką próbę na wschodzie. Naśladowcy z Ukrainy opanowali wiele stanowisk władzy w Polsce. Doprowadzili skutecznie w Polsce do społecznej troski o sprawy Ukrainy i zastąpienia Polskiej Racji Stanu histerycznym jazgotem o KONIECZNOŚCI “współpracy” za wszelką cenę (durny jazgot Kaczyńskich sprzed wielu lat o gazociąg bez omijania terytorium i interesów Ukrainy – Rosjanie zastąpili to inwestycją NordStream; szmatławe plucie na pamięć pomordowanych Polaków i uchwalanie w “polskim” parlamencie, że ludobójstwo na Wołyniu nie było ludobójstwem; itp. działania w interesie “współpracy”).

    Z drugiej strony “naśladowcy” nic sobie nie robią z tego, że za Sanem wszczepili Polakom ideologię dla ciot politycznych. “Naśladowcy” u siebie postępują zupełnie odwrotnie: zabijają przeciwników politycznych, grożą zabójstwami węgierskiemu Jobbikowi, wymuszają na ulicach, by obcokrajowcy wznosili krzyki sławy na cześć zbrodniarzy banderowskich, grożą wymordowaniem Rosjan, którzy ośmielili się, by na swojej ojczystej ziemi mieć zdanie przeciwne do banderowskiego.

    Na szczęście jest sprawiedliwość Boża i cały misternie utkany plan diabli im biorą. “Naśladowcy” zamiast triumfu mają wojnę i pogrążającą biedę.