O godzinie 7.00 naszego czasu na Ukrainie rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich. Biorą w niej udział Wiktor Janukowycz i Julia Tymoszenko, którzy w pierwszej turze zdobyli odpowiednio 35 i 25 procent głosów.
Od 17 stycznia politycy skupili się na umocnieniu swoich pozycji w regionach, gdzie zdobyli wtedy największe poparcie. Kandydaci nie prowadzili debat, nie toczyły się spory dotyczące ich programów. Obydwoje stawiali raczej na bezpośredni kontakt z wyborcami – Wiktor Janukowycz starał się przekonać swoich wyborców, że na pewno ułatwi wykorzystanie na co dzień języka rosyjskiego. Julia Tymoszenko usiłowała przedstawić siebie jako proeuropejską patriotkę.
Obydwie strony przygotowywały się od dłuższego czasu do walki o wynik wyborów w sądach i na ulicach. To, czy będzie ona zaciekła, zależy jednak od tego, na ile uczciwie przebiegnie głosowanie, a przede wszystkim, jak duża będzie różnica w poparciu dla obydwojga kandydatów. Jeżeli wyniesie ona od 3 do 4 punktów procentowych, wtedy zdecydują się oni na organizację opłaconych protestów ulicznych oraz zaciekłą walkę w sądach.
W negocjacje między Wiktorem Janukowyczem a Julią Tymoszenko może wtedy zaangażować się Rosja i Unia Europejska. Nie będą to jednak bezpośrednie mediacje, jak w 2004 roku, a raczej pośredni nacisk na obydwu kandydatów, aby znaleźli kompromis. Zarówno Moskwa, jak i Bruksela są bowiem zmęczone ciągłymi sporami ukraińskich polityków.
Głosowanie będzie trwało do godziny 19.00 naszego czasu.
Socjolog Jewhen Kopatko spodziewa się, że frekwencja w czasie drugiej tury będzie podobna do tej w czasie pierwszej, czyli prawie 67 procent.
Chociaż właściwie od I tury wyborów nie ukazał się żaden sondaż wyborczy, wiadomo, że były one przygotowywane do wewnętrznego wykorzystania przez sztaby. Jewhen Kopatko, który jest związany z Partią Regionów, ocenia, że przewaga jednego z kandydatów znacznie się zwiększyła. Przed pierwszą turą różnica między pierwszym a drugim miejscem – według różnych badań – wynosiła od 8 do 11 punktów procentowych, co odpowiadało wynikom pierwszej tury. “Dzisiaj szanse na zwycięstwo jednego z kandydatów są znacznie wyższe i wzrosły praktycznie dwukrotnie” – podkreślił socjolog.
IAR/Kresy.pl






























