“Zachód musi zrozumieć, dlaczego Moskwa zachowuje się tak, a nie inaczej. Nie możemy ciągle drażnić i prowokować rosyjskiego niedźwiedzia. Większe otwarcie na dialog i mniej agresywna polityka mogły nas w 1914 roku ustrzec przed katastrofą. To jest lekcja, o której powinniśmy dziś pamiętać” – pisze na łamach dziennika “The Independent” Tony Brenton, były brytyjski ambasador w Moskwie.
Brenton uważa, że błędnie ocenia się położenie Rosji:
“My, na Zachodzie, musimy w końcu zrozumieć, w jakiej sytuacji tak naprawdę znajduje się obecnie Rosja. W przeciwieństwie do powszechnej opinii nie mamy do czynienia z agresywnym rosyjskim niedźwiedziem, który nagle ożył, ale raczej z rannym zwierzęciem, które próbuje się bronić” – pisze. Był brytyjski ambasador nadmienia, że państwa bliskie Rosji stały się ofiarą działań Zachodu, jednocześnie ten sam Zachómilczy, gdy łamane są w krajach europejskich prawa mniejszości rosyjskiej:
“Państwa tradycyjnie bliskie Rosji takie, jak Serbia, Irak czy Syria, także znalazły się na celowniku Zachodu. Co więcej, stały się one również terenem działań wojennych. A równocześnie Zachód milczy też, gdy mniejszość rosyjskojęzyczna na Łotwie czy Estonii jest pozbawiana należnych jej praw” – pisze Brenton. Formułuje on jednoczesnie opinie, że wcielana jest w życie strategia otaczania Rosji. Wg niego Putin powiedział “dość”, gdy zagrożenie to mogło nadejść od strony Ukrainy. Jednocześnie przypomniał on o kulturowych i religijnych związkach Rosji z Ukrainą.
Dyplomata wyjaśnia również motywy przyłączenia Krymu. Wg Brentona Putin chciał nie dopuścic do sytuacji, w któej Krym byłby częścią państwa NATO. Jednocześnie separatyzm na Ukrainie wschodniej blokuje Ukrainie drogę do Sojuszu. Ma to też umożliwić ochronę praw mniejszości rosyjskiej na tych terenach.
Były ambasador Wielkiej Brytanii w Moskwie wyjaśnia też inne motywy postępowania Rosjan:
“Skoro można wchłonąć Ukrainę, to jaki będzie następny krok Zachodu? Czeczenia? Kaliningrad? Dla Kremla słabość w takiej chwili może jedynie zachęcić Zachód do kolejnych kroków. Sankcje na pewno będą odczuwalne w Rosji, ale warto pamiętać, że ten kraj wychodził już z większych kłopotów – choćby tych w latach dziewięćdziesiątych” – pisze. Wg autora sankcje jednak nie będą bardzo dotkliwe dla Rosji:
“Przetrwa więc i sankcje nałożone przez Unię i USA. Co więcej, takie kroki jednie zwiększą poparcie dla Putina wśród zwykłych Rosjan. A do tego Chiny z otwartymi ramionami powitają rosyjskich biznesmenów, którzy zamienią Londyn na Hong Kong” – zauważa Brenton.
Wg autora nakładanie sankcji jest powodowane chęcią pokazania przez prezydenta Obamę Kongresowi, że jest silnym politykiem. Natomiast Unia Europejska przyłącza się do nich, żeby pokazać jedność świata zachodniego.
Dyplomata ocenia również położenie separatystów i możliwe reakcje Rosji w związku z wydarzeniami na Ukrainie wschodniej:
“Separatyści walczący na wschodzie Ukrainy są coraz słabsi i przegrywają w starciu z ukraińską armią. Opuścili już wiele kluczowych miast, a wkrótce mogą zostać odcięci od granicy z Rosją. Może dla Zachodu będzie to dobra wiadomość, ale dla Rosji to moment o znaczeniu strategicznym. Jeżeli rebelianci przegrają, to Moskwa straci jeden z najważniejszych sposobów oddziaływania na swojego sąsiada. A to oznaczałoby potężny wstrząs dla Putina. Wątpliwe, że rosyjski prezydent do tego dopuści” – pisze.
Wg Brentona Putin nie chce inwazji na Ukrainie “ale polityka Zachodu z każdym krokiem zbliża Kreml do podjęcia takiej decyzji”. Autor zauważa jednak, że Putin zdaje sobie konsekwencję z podjęcia takiej decyzji.
“My, jako przedstawiciele krajów zachodnich, jesteśmy żywotnie zainteresowani tym, aby ograniczyć ryzyko takiej interwencji do zera. Atak Rosji na Ukrainę oznaczał będzie zerwanie wszelkich więzi i kolejne sankcję. Runą też wszelkie nadzieje na to, że uda się kiedyś przyciągnąć ten kraj do Zachodu i sprawić, by stał się bardziej europejskim państwem. Taki scenariusz może również oznaczać, że Zachód będzie zmuszony do zbrojnej interwencji na Ukrainie” – podsumowuje Brenton, dodając, że jedynym politykiem zachodnim, jakiego Putin słucha, jest Angela Merkel.
onet.pl/Kresy.pl




























