Niewielka liczba Białorusinów powitała Nowy Rok na ulicach swoich miast. Według danych stołecznej milicji – w Mińsku frekwencja była 20 razy mniejsza niż rok temu. Szacuje się, że w całym kraju zaledwie 300 tysięcy osób wyszło z domów, aby przywitać 2009 rok.
Jeszcze rok temu w centrum białoruskiej stolicy bawiło się na placach i ulicach około 150 tysięcy osób. Minionej nocy było ich zaledwie 7 i pół tysiąca. Przed budynkiem Biblioteki Narodowej władze miasta przygotowały specjalny noworoczny koncert. Według szacunków milicji pojawiło się na nim około 2 i pół tysiąca mieszkańców stolicy.
Niską frekwencję odnotowano też w miejscu, gdzie tradycyjnie odbywają się pokazy noworocznych fajerwerków. Według niezależnych, białoruskich komentatorów powodów jest kilka: – nienajlepsza sytuacja finansowa białoruskich rodzin, ogólny kryzys społeczno – polityczny i brak nadziei na poprawę. Komentatorzy dodają również, że Białorusini pamiętają lipcowy wybuch bomby podczas koncertu z okazji Dnia Niepodległości i unikają masowych imprez.
IAR/mb





























