Wśród doniesień o uderzeniach rakiet i dronów Huti, pojawiła się informacja, że Arabii Saudyjskiej brakuje amunicji do samoobrony w obliczu powtarzających się ataków grupy i poprosiła Stany Zjednoczone i ich europejskich sojuszników o dostarczenie jej broni.

Jak przekazał we wtorek portal The Wall Street Journal, wśród doniesień o uderzeniach rakiet i dronów Huti, pojawiła się informacja, że Arabii Saudyjskiej brakuje amunicji do samoobrony w obliczu powtarzających się ataków grupy i poprosiła Stany Zjednoczone i ich europejskich sojuszników o dostarczenie jej broni.

The Wall Street Journal w swoim raporcie poinformował, że rząd saudyjski zwrócił się do administracji Bidena o więcej systemów obrony przeciwlotniczej Patriot, aby chronić się przed atakami rakietowymi i dronami wystrzeliwanymi przez ruch Huti.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6328.82 PLN    (28.76%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wyprodukowane w Arabii Saudyjskiej rakiety Patriot są na wyczerpaniu z powodu ataków Huti. WSJ twierdzi, że Arabia Saudyjska była atakowana przez drony co najmniej 50 razy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, do tego zalicza się ponad dwadzieścia ataków rakiet balistycznych.

W zeszłym miesiącu Departament Stanu USA zezwolił Arabii Saudyjskiej na sprzedaż pocisków powietrze-powietrze o wartości 650 milionów dolarów, ponieważ Arabia Saudyjska nadal walczy z atakami dronów. Umowa obejmowała pociski średniego zasięgu AIM-120C.

Departament Stanu USA oświadczył, że nastąpił wzrost „ataków transgranicznych” na Arabię ​​Saudyjską.

We wtorek koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej przeprowadziła ataki w stolicy Jemenu, Sanie, wymierzone w placówki Huti po tym, jak grupa rebeliantów twierdziła, że ​​wystrzeliła rakiety balistyczne i 25 uzbrojonych dronów przeciwko Arabii Saudyjskiej. Grupa rebeliantów twierdziła, że ​​zaatakowała również zakład naftowy Aramco.

Po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy Jemenu Ali Abdullaha Saliha, ruch dyskryminowanych dotąd szyitów-zajdytów, Ansarullah, określany też, od nazwiska klanu przywódców, Huti, pod koniec 2011 roku podjął ofensywne działania zbrojne. Wobec faktycznego krachu jemeńskiej państwowości pod koniec 2014 roku Huthi przejęli władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązali dotychczasowe władze. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi w 2015 roku został wzięty w areszt domowy przez szyitów. Uwolniony, uciekł do Adenu – metropolii na południu kraju, a następnie do Arabii Saudyjskiej. Tam przekonał Saudyjczyków do interwencji zbrojnej. Ci skorzystali z okazji, gdyż Huthi są sojusznikiem ich czołowego rywala w regionie – Iranu.

26 marca 2015 roku Arabia Saudyjska rozpoczęła zmasowane naloty na Jemen. Jest popierana przez USA, Wielką Brytanię. Do zbrojnej interwencji włączyły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie, choć te ostatnie wspierają przede wszystkim południowych separatystów.

Huti byli zdolni odpowiadać poprzez ataki na sztaby oddziałów wojsk prosaudyjskich władz oraz południowych separatystów. Jednak prowadzą też ataki na Arabię Saudyjską. Zarówno poprzez wypady oddziałów na tereny pograniczne, jak też ostrzał rakietowy bądź użycie dronów. W ramach konfliktu jemeńskiego doszło również do konsolidacji południowojemeńskich separatystów.

Kresy.pl/WSJ

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz